|
Blog > Komentarze do wpisu
Katolicki głos w twoim domu, czyli schizma
Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? Odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. (Mateusz 22,37-40) Będziesz więc miłował Pana, Boga twojego z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. (Księga Powtórzonego Prawa 6,5) Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. (Księga Kapłańska 29,18) http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4986175.html http://www.tvn24.pl/-1,1541005,wiadomosc.html http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4933553.html http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4919646.html http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4985710.html Czy istnieje w Polsce kościół katolicki? Stawiając to pytanie zastanawiam się, czy chodzi mi o wspólnotę, czy też o strukturę hierarchiczną. Jednakże, bez względu na to, o co pytam mam dziwne wrażenie, że nie istnieje jednolita formacja, posiadająca zbieżne cele. W tym wszystkim żal mi najbardziej osób wierzących, które muszą żyć i modlić się nie tyle nawet w bałaganie, ile w chwili przełomu i rozpadu. Zacznijmy od początku. Kilka tygodni temu pokłóciłam się w czasie deszczowego spaceru – może bez wrzasków i wyrywania sobie włosów, bo wszystko zakończyło się wspólnym żuciem obwarzanków, ale wtedy dobitnie uświadomiłam sobie, że coś jest nie tak. Bo, jeśli dobrze rozumiem, to będąc osobą wierzącą, nie mogę sobie wybierać, co mi w Kościele odpowiada, a z czym się nie zgadzam. I nie chodzi mi tu o np. zmianę miejsca, w którym bywa się na niedzielnej mszy, bo proboszcz głupawy, a ja na wolę inteligencję jezuitów, tylko o całościowe relatywistyczne podejście wyboru. O dogmaty mi chodzi, o pryncypia, o Ewangelię... Można dyskutować, można wątpić, można rozmyślać, ale... I tu właśnie rodzi się we mnie pytanie, jak współcześni katolicy polscy radzą sobie ze schizmą dziejącą się właśnie na ich oczach. I co w tej sytuacji mają robić? Arcybiskup Życiński, w dość delikatny sposób potępia imprezy, których organizatorem jest także kościół katolicki – odmiany rydzyjnej. I co z tego wynika? Nic, absolutnie nic. Nie wierzę w to, że po wypowiedziach Życińskiego, cokolwiek się zmieni. Nadal będą organizowane spotkania, pod auspicjami znanego radia, organizowane przez parafie. Czy to w kościołach, czy to w salach parafialnych. To znaczy, że biskup sobie, a jego podwładni sobie. Biskup przypomina słowa Jana Pawła II, a odpowiedzi części wiernych wystarczy przeczytać sobie pod linkowanymi artykułami i zdać sobie sprawę, że to heretycy. Nota bene – jeden biskup potępia, a inny – Małysiak – uczestniczy w spotkaniach. Przyznam się, że ateistka-relatywistka czuje się nieco skonfudowana. Do tego jeszcze dodajmy wywiad z nowym prowincjałem redemptorystów, który mówi, że nic nie mówi i obraz zaczyna się dopełniać. To ile mamy kościołów katolickich w Polsce? Bo ja zaczynam się gubić, bo każdy sobie rzepkę skrobie – a co ma zrobić szeregowy wierny? W kościele było kilka schizm, poczynając od wschodniej, kończąc na tej arcybiskupa Lefebvre, który nie chciał zaakceptować zmian zatwierdzonych na Soborze Watykańskim II. Jednakże wszystkie te schizmy, to był pipek, przy tym, co dzieje się teraz w naszym kraju. Co jest dla katolika najważniejsze? To proste: będziesz miłował Boga i będziesz miłował bliźniego, jak siebie samego. I tu nie ma dyskusji. Podstawa, opoka, jak nie kochasz tego drugiego z całej duszy swojej i całego serca swego, nie jesteś w stanie się dla niego poświęcić, nie nadstawiasz drugiego policzka to nie jesteś rzymskim chrześcijaninem. Koniec. Nie chcę być niegrzeczna, ale chyba też nie będziesz zbawiony, ale co ja tam się znam na miłosierdziu bożym. A jak wygląda sytuacja w polskim kościele? Pewien odłam – schizmatycy – nienawidzą z całych sił. I dają temu codziennie wyraz. I co z tego wynika? Ano nic. Kompletnie nic poza zapewnieniami hierarchów, że się przyglądają, że dyskutują. Wy sobie gadacie, a tu macie schizmę. W sumie należy wam się to i wcale mi was nie żal, bo na wszystko sobie zasłużyliście. Mnie tylko żal tych owieczek, które uczestniczą w mszy z pęknięciem w duszy. A czy pęknięcie jest? Proszę posłuchać satyrycznego programu na TOK FM, zatytułowanego Woobie Doobie, do którego dzwonią wojownicy zarówno jednej, jak i drugiej strony. Jedni – schizmatycy – mówią, że są oczywiście prawdziwymi, Polakami i katolikami dodając kilka słów o nienawiści do całego świata. A drudzy odcinają się od tych pierwszych, a przecież nie wolno im tego robić, bo są siostrami i braćmi w wierze, chyba że podział kościoła nastąpił, a ja niczego nie zauważyłam. Kościół to wspólnota i instytucja, nie wolno sobie mówić pod sklepem, czy w radio, co jest prawdziwe, a co nie. Kto ma słuszność, a kto jest heretykiem? Na razie jest jeden kościół. I jest nim zarówno ten tygodnikowopowszechny, jak i ten rydzyjny. I niestety instytucjonalnie (wspólnota chyba już jest po rozpadzie) to nadal jest to samo. Bardzo mi przykro z tego powodu, bo ja jestem gorącym zwolennikiem obecnej schizmy. Niech już się dokona i będzie po wszystkim. Hierarchowie oczywiście nie widzą, albo nie chcą widzieć, że jakaś grupa uderza w podstawy wiary, bo w końcu albo będziesz miłował, albo możesz spadać na szczaw. Nie wiem, z jakiego powodu odeszli z kościoła Obirek, Bartoś i Węcławski, ten ostatni najbardziej spektakularnie, bo także z dokonaniem apostazji. Ja się im nie dziwię, bo albo jest podstawa o miłości, albo nie. Bo w końcu tak, ma oznaczać „tak”, a nie – „nie”. Mnie to nie dotyczy, ale niesłychanie martwi, bo malkontencka mamusia jest wierząca, malkontencki tatuś i siostra takoż. A ja ich bardzo kocham i mi smutno, że mają taki problem, że muszą żyć z takim kamieniem. Niech już wreszcie papież wyklnie heretyków przynaglony do tego przez cześć polskich hierarchów, bo na gesty miłości, to już chyba za późno. Ja wiem, że milsza ta owca, co się odłączyła ze stada, że trzeba próbować. Jednakże czasem owce nie chcą współpracować z pasterzem i trzeba pozwolić im na to. Trudno – wolna wola... To też jedna z podstaw. Przywilej z samej góry... wtorek, 04 marca 2008, socjopatyczna_malkontentka
Komentarze
reniferiada
2008/03/04 15:17:26
Katolik to się teraz wyklęcia z Kościoła nie boi, jak to dawniej bywało, gdy ekskomunika silnym orężem w walce z odszczepieńcami była. A czemu się nie boi? Według mnie, bo tak naprawdę nie wierzy. Nie wierzy, że jak go wyklną, to się już do nieba nie dostanie. Myśli sobie... właściwie, to ja nie wiem, co sobie myśli, więc nie będę pisać. Ja sobie myślę (i widzę też wśród katolików znajomych), że dziś każdy wybiera sobie z menu "przykazania kościelne", co mu odpowiada, a jak nie odpowiada, to się wyspowiada, a jak nie dostanie rozgrzeszenia w jednym kościele, to w innym na pewno tak (pewien dziennikarz włoski zrobił taki eksperyment, gdzieś czytałam: spowiadał się w różnych miastach Włoch z tych samych "grzechów": rozwodu, aborcji, in vitro itp, rezultat: od wyklęcia po wybaczenie). No to jak to jest, jeśli nie ma jednomyślności nawet wśród księży - koniec końców rozgrzeszają według własnego sumienia - to chyba nie możemy się jej spodziewać wśród wiernych? A może wracamy do pierwotnej "wielo-religijności"?
2008/03/04 15:43:21
Oczywiście Malkontentka ma rację. Mnie się to też w głowie nie mieści. Ale jest tendencja do udawania, że nie ma tej nienawiści. Spotkałam się z takim poglądem - "RM to modlitwy, a nienawiści nie słyszałem". Dlaczego? Nie wiem, mogę przypuszczać, że z powodów politycznych (pisze o tym Bartoś). Pieniądze, popularność, wpływy. Kult mamony. Zgodność z ewangelią wymagałaby skromności i pokory, która kłóci się tak naprawdę z wieloma działaniami kośicoła jako instytucji. Czy sądzicie, że Chrystus rozpoznałby w papieżu wystrojonym w czerwone buty od Armaniego (Benedykt) swojego przedstawiciela na ziemii? Raczej sądzę, że nie i jako bezdomny żebrak nie byłby dopuszczony przed jego oblicze.
2008/03/04 16:37:20
kobietawkryzysie: no chyba, że Benedykt będzie miał objawienie, jak Inocenty III (kiedy przyjął świętego Franciszka).
2008/03/04 16:46:48
szanowna Gospodyni sie całkowicie myli :)
po pierwsze, schizma abp Lefevbra to nie był pikuś, lecz rzeczywiste wystąpienie z KK znacznej grupy wiernych. rozmowy jakie obecnie Watykan z Bractwem Kapłańskim Piusa X prowadzi, pokazuje jak ważna i wpływowa jest to grupa. w polskim KK nie ma schizmy, bo nie ma rozłamu w hierarchii. a to ze sobie biskupi nawzajem przeczą? nihil novi droga SM. znasz historie lepiej ode mnie - wiesz ze tak w KK zawsze bywało. ale w czym innym sie Szanowna Gospodyni myli bardziej. wcale przykazanie na jakie się SM powołuje nie jest dla katolika najważniejsze! przykazanie miłości to slogan, który sam w sobie nie jest żadną wykładnią. katolikiem jest ten, który uznaje całość nauczania KK. i tyle. Kościół przez stulecia byl wielowątkowy, i to była jego siła. Dziś wygląda na to ze B16 pogodzil sie z koncem Kosciola Powszechnego, i jak rasowy postmodernista (a moze to nawiazanie do Baroku? ;)) postanowil ciac po skrzydlach i zbudowac sobie silna i zwarta armie (stad powrot do przedsoborowej Mszy, odwrot od "nowinek" soborowych czy "flirt" z Bractwem sw. Piusa X). Koscioł w Polsce idzie ta sama droga - Zycinski (pomine co o nim mysle, bo to nie ma nic do rzeczy ;)) jest aberracja. Kosciol w Polsce to kosciol Rydzyka i Michalika. Bo co tak na prawde jest dla katolika najwazniejsze? "mowa wasza bedzie tak - tak, nie - nie"... nie ma w Kosciele miejsca na "moze..." "wydaje mi sie..." Nie, droga SM, nie ma i nie bedzie w Polsce zadnej schizmy. 2008/03/04 19:38:04
Cóż, ja jestem wierzącą i praktykującą katoliczką. I jakoś sobie musze z tym radzić. Przyjęłam podejście, że księża i biskupi to ludzie i statystycznie rzecz biorąc - wcale nie muszą się odznaczać wyższym odsetkiem ludzi mądrych. Na szczęście znam wielu madrych księży i utożsamiam się z nimi.
Tolerowanie RM wynika moim zdaniem głównie z obawy, ze może faktycznie dojść do formalnego rozpadu i lepiej o tym nie mówić. Takie zaklinanie rzeczywistości i pójście na ilość, nie na jakość. Dla mnie jest to działanie bezsensowne i działąjace na szkodę Kościoła. Wielokrotnie pisałam o tym na swoich blogach, również na tym poświęconym wierze: mojawiarakatolicka.blox.pl/html I wiesz co ? Dla mnie chrześcijaństwo to religia miłości. Miłosci do Boga i do bliźniego. Ludzi myślących podobnie wcale nie jest tak mało, a w końcu Kościół to wspólnota, którą my też tworzymy. Pozdrawiam. I oczywiscie zgadzam się z wszystkim, co tu napisałaś. 2008/03/04 20:14:14
przepraszam za kropkę...
ale wracając to... wolę drugie, o miłowaniu Bliźniego, sorry 2008/03/04 22:06:59
Schizma taka, rozłam siaki a herezja jeszcze inna... możemy całe forum sobie założyć - nikt nie ma ochoty zadać pytania jednego a podstawowego: jak to możliwe iż wierzący w boga Żydów i boga-Żyda, zrodzonego z Żydówki, głoszącego miłość do każdego, nawet Samarytanina - nienawidzą Żydów jako takich?
To jeszcze dewiacja czy już obłęd? A całość mnie bawi lekko - jako ateusza, widza i gapia. 2008/03/04 23:56:09
polecam "Berka" Marcina Szczygielskiego - ciekawa perspektywa ludowej wersji katolicyzmy, folklor taki:D
2008/03/05 01:49:58
Swoim skromnym zdaniem zauważę, że tak naprawdę najbardziej wierzącą jest ta osoba, która wierzy samodzielnie. Nie potrzebuje do spotkań z Bogiem pośredników, interpretuje Pismo Święte we własnym zakresie i przede wszystkim - myśli.
Kościół jako instytucja jest zbędny, choć wielu osobom potrzebny jest w celu zrzeszenia się. A samemu Kościołowi - w polskiej postaci - potrzebni są wierni tak samo, jak niegdyś, ogólnie - w czasach zaprzeszłych. W mocnych słowach - dla poczucia władzy, dla pieniędzy. Jeśli Bóg istnieje, musi mu się na widok jego reprezentantów na ziemi robić niedobrze. A człowiek "dobry" wcale nie musi być katolikiem - przykazania i inne takie są integralną częścią naszej kultury, na szczęście coraz bardziej świeckiej. 2008/03/05 09:17:09
katolikiem jest ten, który uznaje całość nauczania KK. i tyle - nawet historycznie zmienne i wewnętrznie sprzeczne???
2008/03/05 09:55:57
Pamiętam, dawno temu, na lekcji religii w liceum ksiądz opowiadał, że gdyby Kościół wymagał 100% zgodności poglądów, nie byłby Kościołem Katolickim, a sektą.
I coś w tym jest. Problem polega jedynie na tym, że nie widzę sensownych kryteriów zakresu tej swobody. (Przynajmniej w praktyce, bo w teorii można sobie wyobrazić, że Kościół powiedzmy wycina 1/3 z Katechizmu (całości nawet biskupi nie przestrzegają... znowu praktycznie) i podaje je wiernym jako wymaganie konieczne; a co do reszty daje swobodę.) Obecnie jednym wolno na bardzo, bardzo dużo. Innym -- na bardzo mało, bo zaraz spadają na nich groźby. 2008/03/05 10:42:47
To i ja się wypowiem jako gałązka neopietystyczna w łonie luterańskim :), że instytucja instytucją, a kościół to tam, gdzie dwóch lub trzech w imieniu Pańskim. A tam gdzie dwóch lub trzech to już dwa lub trzy zdania, ot ludzie.
2008/03/05 12:04:52
kobietawkryzysie:
tak. katolikiem jest ten, kto wierzy w to co _obecnie_ KK glosi. zreszta - o jakich sprzecznosciach na poziomie dogmatow myslisz? pak4: ten ksiadz to heretyk byl ;) 2008/03/05 12:32:47
Taki wierny sobie wybiera, w ktorym to 'obozie' chce byc. Taka moja mamina jest w jednym, a juz moja babcia w innym. A to niby ta sama religia, te same zasady, obowiazki wiernego. A jakby je tak obok siebie postawic i temat wiary zaczac, to by sie pozarly. I, co wiecej, wierny sobie wybiera zasady i reguly wewnatrz tego obozu, ktore to mu pasuja. I wydaje im sie to nie przeskadzac. I kazdy oboz uwaza, ze to jego wiara jest ta prawdziwa i ta wlasciwa. A przebaczenie, milosc blizniego? Oczywiscie. No ale (bo ale zawsze jest, mimo ze wierny powinien wierzyc i juz) zli i dobrzy zawsze musza byc i kara dla zlych tez musi byc. No a juz kto jest dobry, a kto zly zalezy od punktu siedzenia( wg mojej babci Zydzi sa zli, ot pomysl). Poza tym sa tacy, ktorzy sie modla 5 razy na kleczkach przed RM i recytuja wszelakie modliwtwy i ida codziennie do kosciola i to tyle z ich wiary. Teoria i na tym koniec. Bo do milosiernych to wielu z nich zaliczyc nie mozna. I tak wg mnie to wyglada. Jedni to nazwa schizma, dla mnie to zwykly burdel. pozdrawiam
2008/03/05 13:17:08
Kiedy chodziłam na religię, uczyłam się, że przykazania są najważniejsze. Jeśli są tylko "sloganami" to kościół nie różni się od partii politycznej, niestety (partia łączy ludzi o podobnych poglądach). Kościół z dogmatami bez przykazań? Bardzo dziwne. Być może dogmaty nie są sprzeczne, ale są zmieniane, dodawane. Zresztą nauka kościoła to nie tylko dogmaty.
2008/03/05 15:16:55
Schizma? Jedni krzyczą "tykwa" a drudzy krzyczą "but" od samego początku i od zawsze jedni i drudzy biegną w tym samym kierunku.
2008/03/05 17:30:52
kobietawkryzysie:
przykazania powiadasz... a ja mowie - nie wazne przykazania, wazne ich interpretacje ;) owszem, nauczanie KK to nie tylko dogmaty, ale na dogmatach KK jest zbudowany. tam gdzie nie obowiazuja - mozliwa jest dyskusja (np celibat) a gdzie indziej nie. najprostsza sprawa - polecam Katechizm KK. jesli sa tam rzeczy z ktorymi sie nie zgadzasz - nie jestes katolikiem (katoliczka). prosty test. tak na moje oko, to w Polsce tego testu nie przeszloby jakies 83,6 % deklarujacych sie jako katolicy ;) w tym wielu ksiezy ;)) ci bardziej uczciwi sobie poszli. jak Weclawski na przyklad. zreszta sprawa Weclawskiego jest najlepszym dowodem ze w Polsce zadnej zchizmy nie ma i nie bedzie - jego odejscie z KK to byl news przez dwa dni. Biskupi ledwo to zauwazyli. Tyle warta jest teologia - o ktorej ja tu sobie z Wami rozmawiam. Wiec owszem, KK jest w tej chwili przede wszystkim organizacja polityczno-spoleczna. a w organizacjach polityczno-spolecznych nie ma schizm. jest tylko walka o wplywy, wladze, pieniadze ;) 2008/03/05 18:24:44
Jest jeszcze coś takiego jak Sakramenty i tu Kosciół jest potrzebny.
A jeśli chodzi o dogmaty - to cóż, należąc do Kościoła jako Wspólnoty, nawet mając wewnętrzne wątpliwości - podporządkowuję się i już. Z Dekalogu też nie wybieram przykazań, z którymi się zgadzam i które stosuję, ignorując pozostałe. Zupełnie osobną sprawą są natomiast wypowiedzi niektórych księży, na tematy różne - tu akurat najczęściej się nie zgadzam i polemizuję . 2008/03/05 20:01:47
Kiedyś łudziłem się, że frakcja radiomaryjna stanowi tylko patologiczny margines polskiego kościoła. Teraz coraz wyraźniej widzę, że się myliłem, bo wziąwszy pod uwagę chociażby silne oparcie, jakie ma Ojciec Zawsze Dyrektor w większości polskiego episkopatu, Rodzinę RM wypada uznać za formację mainstreamową. Pozostałe frakcje i frakcyjki są tak nieczytelne i niewyraziste, że w praktyce się nie liczą.
2008/03/05 23:23:02
Kiedy umierał S. Staszic, jakiś gorliwy klecha chciał go wyspowiadać. On i zgromadzona rodzina usłyszała "heretyckie" słowa konającego: "Odejdź sługo, bo za chwilę stanę przed twoim Panem". Legenda? Być może, ale mnie przekonuje. Jeśli wierzę, to mimo KK. I dlatego - SM - nie wklejaj mnie do grupy katolików, bo zaraz ktoś zaprotestuje, lub poczuje się obrażony. A TO JEST MOJA, I TYLKO MOJA SPRAWA!!!
2008/08/28 02:05:06
wszystko, co najważniejsze zawarte jest w przykazaniu, które zacytowałaś. Koniec. Kropka i cały ten cyrk z kościołami i dogmatami jest po n ic.
|
|