|
Blog > Komentarze do wpisu
Emerytura, czyli hipokryzja całą gębą
I work all night, I work all day, to pay the bills I have to pay (ABBA) http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4319312.html?nltxx=2015058&nltdt=2007-07-17-06-06 http://strachprzed.blox.pl/2007/07/kolejny-wychowawca-narodu.html Za PRL-u było takie hasło, dokładnie nie pamiętam, ale chodziło by emeryci popierali partię czynem i umierali przed terminem. Z danych zeszłorocznych wynika, że sześć milionów kobiet w wieku produkcyjnym pracuje w domu. Nie mają prawa do emerytur, mimo że zachrzaniały całe życie. Niedawno jeszcze politycy mówili, że ze względu na bezrobocie dobrze by było, gdyby kobiety pozostawały w gospodarstwie domowym. Oczywiście w tle pojawiło się hasło „dzietność” oraz to, że rodzina nie może być zdrowa moralnie, jeśli matka pracuje. Czyli, w zależności od potrzeb kobiety raz powinny siedzieć w domu, a raz powinny pracować, bowiem „byłby to zły sygnał dla Polaków: można nie pracować i liczyć na emeryturę męża. To niewychowawcze”, jak mówi wiceminister Poliński. To może się wreszcie zdecydujemy, jaki model rodziny propagujemy? Bo jeśli chodzi o wartości, to ładnie i pięknie, kobieta w domu a mąż w pracy, dzieci się bawią, a jeśli mówimy o systemie ubezpieczeń społecznych, to już kwestia wygląda zupełnie inaczej. Nie pracujesz – to nie jesz. Wracamy do felietonu napisanego przeze mnie w kwietniu ubiegłego roku, gdy zadawałam naiwne pytanie, dlaczego tylko 4% społeczeństwa szanuje domową pracę kobiecą? „Jedynie 4% Polaków „bardziej poważa panią domu, niż kobietę pracującą poza nim” (wszystkie cytaty Polityka, nr 16/2006 – Raport, Martyna Bunda). Zestawmy to z liczbą sześciu milionów kobiet pozostających w domu, na utrzymaniu innych. Tylko niewielki procent ich partnerów szanuje ich pracę. Ale z tego można wnosić, że prace domowe, nie należą do tych, które społeczeństwo ceni. 4% dostrzega ich wagę. A reszta? Ma te kobiety za służące? Garkotłuki? Za kogo? Kim jest ta kobieta, z którą kładą się do łóżka wieczorem. Jeśli nie szanują jej pracy, to co w niej szanują”. Teraz przestaję się dziwić. Państwo nie szanuje, to dlaczego ma szanować ktokolwiek? Państwo na mocy projektowanej ustawy mówi, że praca w domu jest niewychowawcza. Państwo ewentualnie szanuje mnie, bo dostarczam składek emerytalnych, co miesiąc ściągają ode mnie bajońskie sumy, a jak zdecyduję się urodzić następnych obywateli, to już przestaję być cokolwiek warta? Poza tym mówi się, że ktoś musi pracować na nasze emerytury. No to dobrze, przejęłam się tym zdaniem i wyprodukowałam kilka małych Polek i kilku Polaków. Wyprodukowałam tych, co będą pracować na emerytury, i co? I nic. Radź sobie sama. Jeszcze się odezwie Jeremi Mordasewicz, że jak mąż bogaty, to niej babie odkłada na konto. Jasne, uwaga w stylu Marii Antoniny, że jak nie mają chleba, to niech jedzą ciastka. A jak mąż biedny? I nie odłożył? Kiedyś Ł. mi powiedział, że byłby najszczęśliwszy, gdybym ja pracowała, bo strasznie to lubię, a on mógłby siedzieć w domu. I zdjęcia by sobie robił, projekty graficzne – no świetnie by się bawił, a ja bym czochrała kasę. Załóżmy, że tak by się stało, że malkontentka zamiast siedzieć w budżetówce jest wielką panią prezes i kosi duże, naprawdę duże pieniądze. I utrzymuje męża w domu, dodać należy, że męża starszego i to ładnych kilka lat. I co? Jak po przejściu na emeryturę padnę trupkiem, to mój Ł. zostanie bez niczego? Bo leń, bo trzeba go wychować, bo kto nie pracuje – ten nie je? Ok, przecież mogę mu odkładać na konto, szepnie pan Mordasewicz. A ja nie chcę. Zapieprzam równo i to są MOJE pieniądze. MOJE. Na dodatek, gdybym nie musiała płacić na ten ZUS, to bym je ulokowała na jakimś koncie, na którym by się odsetki pojawiły. A tak? Ja teraz płacę na przykład moją mamę i mojego tatę, którzy całe życie rypali, jak bobry przy tamie, a się okazuje, że niczego nie uzbierali. I to jeszcze nikogo nie nauczyło, że ZUS, to naprawdę nędzny pomysł. Fajnie... Ja chcę tylko, żeby mogła dysponować moimi pieniędzmi. Bo na razie (w myśl projektowanej ustawy) wygląda to tak. Pracuję, płacę podatki, zbieram składki ZUS. Jak umieram, to moje składki z ZUS-u przechodzą do wspólnej kiesy, a ja pytam – dlaczego? Płaciłam podatki, to chyba wystarczy, nieprawdaż? A może chcę mój ZUS dać siostrze? Dzieciom brata? To MOJA kasa, a nie państwa – proszę bez takich numerów. Zapracowałam i mam, mogę z nią zrobić co zechcę. Mogę zapisać testamentem na stowarzyszenie „Lambda” i nic nikomu do tego. Zbierałam całe życie. To oddajcie mi moją forsę. Wracając ad rem. Ostatnio na przystanku widziałam plakat kampanii społecznej, dotyczący powrotu do pracy kobiet po ciąży oraz dyskryminacji kobiet na rynku pracy. To spory problem, który jak na razie przykryto becikowym i etosem matki-Polki. A pan Poliński z Samoobrony, jeszcze dołoży do pieca, że to jest niewychowawcze, jak się nie pracuje, a emeryturę pobiera. Niech nie będzie bezczelny i niech zechce się zastanowić, nad sytuacją kobiet, które chcą wrócić po urlopie wychowawczym, a jakoś nikt ich nie chce. To teraz w praktyce widać, ile są warte wartości. Ile jest warty w IV RP, etos matki-Polki. Model małżeństwa tradycyjny, taki rodem z XIX wieku, to jeszcze odbierzcie mi prawa wyborcze, możliwość stawania przed sądem, bo na cholerę mi to? Wystarczy, że kobieta zostanie w domu, czyli będzie wychowywać dzieci i prowadzić gospodarstwo domowe, a przestaje być obywatelką. Nie ma nic. To może tak dość tej hipokryzji? Powiedzmy może wprost. Kobiety do kuchni, rodzić dzieci najlepiej na tuziny, bo w końcu mamy wzorzec z Ogniem i mieczem, studenci do nauki, mężowie do pracy, Ludwik do rondla, a kasa dla ZUS-u. Tyle są warte wartości rodzinne w praktyce. jakoś nie słyszę oburzenia posłów z LPR-u, którzy by walczyli o kobiece emerytury. Gdzie poseł Cymański? Gdzie Sobecka? Gdzie wartości rodzinne? Nie słyszę. Według wicepremiera od peronów „istnieje "istotne" uzasadnienie dla emerytur małżeńskich, ponieważ - jak podkreślił - dotyczą one rodzin, w których mężczyzna pracuje, a kobieta zajmuje się wychowaniem dzieci. Z drugiej jednak strony takie rozwiązanie "bardzo drogo kosztowałoby obywateli”. No proszę, powiedział że nic nie powiedział. To znaczy, że jak wartości to w sumie dobrze, ale jak przychodzi do mówienia o kasie, to już inna operetka. A poza tym, odkąd to przedstawiciela „taniego państwa” interesuje fakt, że obywateli to by drogo kosztowało? A poza tym, co by kosztowało? Moje pieniądze wziąłby Ł. – co mają do tego obywatele? Zacznijcie inwestować moją kasę, zacznijcie o nią dbać. A ona sama będzie na siebie pracować. Wiecie co? Idę myć gary, a potem prać, chociaż ten aspekt mojej pracy szanuje jedynie 4% Polaków. Tak wychowanych przez etos i wartości. Tak im dopomóż Swarożyc i minister Gosiewski. Amen. środa, 18 lipca 2007, socjopatyczna_malkontentka
Komentarze
2007/07/18 17:30:54
Maquina
1. Praca domowa kobiet raczej nie jest ceniona w ogóle. Znasz chyba powiedzenie, że siedzi w domu, na przykład na wychowawczym? Dane statystyczne mówiące o tym, że 4% Polek i Polaków cenią/szanują pracę domową, bardziej niż zawodową-pozadomową (Polityka) jest dość symptomatyczne. Chyba powinno to być w równowadze. Wystarczy poobserwować związki frazeologiczne i rozmowy domowe u znajomych. Co jest cenione? Pranie? 2. O tym, że płacąc składki ZUS, płacę na moich pracujących przez całe życie rodziców już emerytów także znalazło się w powyższym tekście. Ok, po przemianach ustrojowcyh pieniędzy nie było. Ale od tamtej pory minięło już kilka latek, co zrobiliśmy w tej materii? 3. A dlaczego mają przyjść Niemcy? I wtedy będzie normalnie? Nie rozumiem. 2007/07/18 18:09:51
1 Jeżeli faktycznie to jest 4% Polaków i Polek (ie. obojga płci), to problem sięga postrzegania siebie, bo czy te 50% dorosłych kobiet uważa się za nielepsze od "pracujących"? Załózmy, że to jest nawet połowa z nich - skoro one same się nie szanują to kto może? Przecież nie miłościwie nam panujący (którym raczej nie zależy na tym, żeby kobietom było gorzej, tylko żeby okraść ludzi)?
[Ja mam spaczoną perspektywę, gdzie większość znajomych par to bezdzietne związki dwójki pracującej, więc pewnie postrzegam to nieco inaczej.] 3. Tak właśnie, wkroczą Niemcy i będzie jakaś alternatywa wobec słuchania wieści z Polski spoza niej. [Abstrakcyjny humor, chyba nie wyszło.] Hm, a praca domowa mężczyzn, jeżeli już rozróżniamy? Podejrzewam że tu byłoby jeszcze mniejsze 'docenianie' domowej pracy. 2007/07/18 18:28:07
Problem niby mnie nie dotyczy, bom rozwiedziona, ale na tyle mam empatii, by widzieć problem, być oburzona itp - słowem zgadzać się z wywodem. Tyle że dziwi założenie, że w ramach obowiązującego systemu emerytalnego jest coś takiego jak indywidualne konto emerytalne (to że rządzący tak twierdzą, to nie znaczy że jest to prawdą)
2007/07/18 18:40:21
Maquina: tak owszem, większość kobiet (wedle statystyk) widzi się, jak te "gorsze", bo niepracujące zawodowo. Mam jednak wrażenie i nadzieję, że to się zmienia. To nastepna hipokryzja, bo etos matki-Polki, a jak przychodzi co do czego, to zaraz sie okazuje, że praca domowa, czyli:
1. czynności typu: pranie, gotowanie 2. wychowywanie dzieci 3. cała reszta, bo ona siedzi w domu, nic nie robi, to może też płacić rachunki na poczcie, jechać samochodem do myjni itp, bo ma czas (ironia) są niewiele warte. Wielokrotnie o tym modelu pisałam i o jego konsekwencjach na przykład tutaj: socjopatycznamalkontentka.blox.pl/2007/03/IV-RP-na-Dzien-Kobiet-czyli-kobietologia-8211.html Ps. Litwini wkroczą :) PS2. Hmmm praca domowa mężczyzn w związku partnerskim, jest tak samo doceniana, jak każda inna. W związkach niepartnerskich? No... to chyba jej nie ma :) Ninga: mnie własnie wkurza, że ja skłądam składki, a tak w sumie, to co ja z tego mam? Ja chcę moje osobiste konto emerytalne, a nie wedle wskaźnika i to właśnie z założeniem, że ktoś pracuje na moją emeryturę. Ja płacę wysokie składki i dlaczego mam na przykład utrzymywać redaktora Ziemiewicza, który w całej sile swego etosu płaci KRUS. Cwaniaczek jeden. 2007/07/18 19:10:47
Ale to nie jest żadna składka, to jest podatek. Inna sprawa - na co idą podatki.
A w tej sprawie i tak w najbliższym czasie czeka nas wycofanie się z całej reformy. Od dawna wiadomo, że emerytur w obecnej wysokości (czyli ok. 60% wynagrodzenia) nie będzie i już. Były jakieś szacunki i to dawno, czyli wtedy gdy jeszcze nikomu się nie śniło exodus młodych, że kobieta przechodząca w wieku 60 lat na emeryturę będzie otrzymywała ok 35% swojej dotychczasowej pensji. Na te analizy powoływali się ci, którzy optowali za wydłużeniem wieku emerytalnego kobiet (mężczyźni z uwagi na to że krócej żyją mieli mieć lepiej). Też mnie to wkurza, ale co z tego? ps. jak sobie pomyślę, że do KRUS należy cała Samoobrona, to redaktor Z, nie jest jeszcze taki straszny 2007/07/18 19:49:22
W opisany przez Ciebie problem (zgadzam się całkowicie) bardzo ładnie wpisuje się nagłośniona przez media historia z Chorzowa. 2 panów mieszka razem, jeden z nich z powodów zdrowotnych nie może pracować, stara się o rentę. MOPS nie chce mu dać zasiłku i żada przedstawienia zaświadczenia o zarobkach współlokatora - traktując go jako rodzinę, gdyż mieszkają razem. Ale oczywiście związków partnerskich w Polsce nie ma.
Jednym słowem zasady tak, ale pod warunkiem, ze nie chodzi o kasę. 2007/07/18 19:50:14
Kochana Malkontentko!
Jakże się cieszę, że nie jestem jedyną osobą w blogosferze, którą poruszyła ta niespójność wypowiedzi i działań naszych rządzących w kwestii szeroko rozumianej polityki prorodzinnej. Ja też sobie conieco napisałam na ten temat tutaj tylko z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu mam poczucie zupełnej bezradności... Czy myślisz, że da się coś zrobić? 2007/07/18 20:01:30
Ninga fakt, składka jest dobrowolna - dzięki za zwrócenie uwagi.
Marzatela: czytałam o tym w gazecie. Wniosek? jak chcesz demonstrować na paradzie, to nie ma mowy, bo niemoralnośc, a jak chodzi o wspomożenie chorej, to niech go partner utzymuje - czyli hipokryzja górą Loniu:Czytałam Twój wpis loniu, ale nie skometowałam, bo nie bardzo się da u Ciebie. Piszesz o Thoreau, możemy jedynie mądrze głosować, a po wyborach rozliczać, kształtować społeczeństwo obywatelskie. Wiem, wiem, to głupio brzmi. 2007/07/18 20:04:59
socjo: jakie wartości? jaki etos? wszystkim manipuluje się wedle potrzeb, a one coraz większe. Mnie oburzyła wczorajsza wypowiedź wiceministra , co to twierdził, że "dawanie babom kasy po mężach" N I E W Y C H O W A W C Z E jest...
no comments 2007/07/18 20:07:41
No joe, własnie dlatego Cię zalinkowałam we wstepie do tekstu. Bo jak rano przy śniadaniu przeczytałam u Ciebie ten fragment, to potem szlag mnie trafił.
2007/07/18 20:58:24
Kiedyś rozmawiałem z kolegami dlaczego ZUS na wzór zachodnich ubezpieczeń nie będzie wypłacał jednaorazowej emerytury w określnoje kwocie. Konkluzja była zawsze ta sama państwo chce w czymś nadrabiać luki w budżecie ZUS-u.
Zobaczymy czy zwolennik państwa solidarnego LiS-ek wywalczy te emerytury, zaczym zdechnie na wściekliznę społeczną jak w BAJECZCE 2007/07/18 21:11:27
Malkontentko! Wybacz moje nierozgarnięcie - piszę od niedawna i nawet nie byłam świadoma, że mam zablokowane swobodne komentowanie, ale chyba już naprawiłam problem, dziękuję :)
2007/07/18 22:42:43
A we Włoszech gospodyni domowa w wieku emerytalnym otrzymuje emeryturę. Jakąś śmiesznie niską, nie pamiętam dokładnie, coś koło 250-300 euro. Lepszy rydz, niż nic?
Popieram Thoreau - również czynem (w związku z czym nie czeka mnie żadna, ani małżeńska, ani żadna inna, nawet nędzna, emerytura). Choć przyznać muszę, ze to nie przekonania, a raczej okoliczności przyczyniły się do mojej nieobecności w "filarach". Jeszcze jeden włoski przykład: np. włoscy lekarze oprócz składek i podatków jak wszyscy płacą dodatkowo i obowiązkowo "emeryturę lekarską", miesięcznie ok. 100 euro, by po trzydziestu pięciu-czterdziestu latach "składkowania" otrzymywać ok. 120 euro miesięcznie... Oczywiście nie ma opcji "wypłata całości uskładanej sumy". 2007/07/18 22:49:41
Miałam taki epizod w swoim życiu zawodowym, że pracowałam w firmie ubezpieczeniowej. Wiedza jaką wtedy posiadłam - a były to czasy całkiem niezłej koncepcji reformy emerytalnej wg Marka Góry - do dziś mnie przeraża. Coraz mniej liczni pracujący zarabiają na emerytury coraz liczniejszych emerytów. To się nie może skończyć dobrze! Szczególnie przy takich specjalistach jak obecny rząd i solidarne państwo a szczególnie wybitna pani minister Anna Kalata.
Socjo, nie choruj! Chorobowe to przerwa w liczeniu czasu skladkowego do emerytury. Poza tym naprawdę życzę Cie zdrowia w upał ogólnopolski!:) 2007/07/19 00:17:33
Oszacujmy to tak:
- sprzataczka, nawet taka najtansza zza wschodniej granicy, bierze za swoja prace min. 5 zl/godz., zatem 2 godziny srednio dziennie wychodzi 300 zl/mies. - opiekunka do dziecka to kolejne min. 5 zl/godz. i tu mam problem z oszacowaniem, bo jak mam liczyc - 24 godziny na dobe? No dobra, zalozmy ze pan maz po powrocie z pracy zajmuje sie dziecmi wspolnie z zona, wiec bedzie tylko 8 godzin dziennie, czyli biorac 22 dni robocze wychodzi 880 zl/mies. - kucharka nie mam pojecia ile moze zarabiac, ale przyjmujac gotowanie trzy razy dziennie przez 7 dni w tygodniu to bedzie kolejne kilkaset zlotych, i jesli zaloze ze jej praca bedzie warta co namniej 500 zl to chyba nie przesadze. Oszacowalam zatem MINIMALNA (bo przy zalozeniu najnizszych stawek) wartosc pracy tzw. kury domowej: 1680 zl miesiecznie. Ale praca niektorych kobiet na pewno jest warta jeszcze wiecej - tych np. ktore lepiej gotuja, albo ktore maja wiecej dzieci. Wiec niech mi nikt nie mowi, ze kobieta, ktora ma urlop macierzynki albo wychowawczy "siedzi w domu i nic nie robi". I co tu jest, pytam sie N I E W Y C H O W A W C Z E? Chyba jedynie podejscie pana Polinskiego. Jak rowniez paru innych facetow - ktorych znam. 2007/07/19 00:52:20
harry: wywalczy, widzisz ten czołg, co mi przez oko jedzie ;)
loniu: przy najbliższej okazji sprawdzę działanie :) reniferiada: lepszy rydz niż nic, a mówi się, że Włosi tacy macho... baktrianko: mnie przeraża zakażdym razem, jak jest jakas informacja na ten temat. nishka: co znów przeskrobałaś?:) monikas72: świetnie oszacowane, ciekawa jestem ilu z panów reformatorów zastanawiało się nad tym faktem. Albo jak mówią w wywiadach, że żona nie pracuje, siedzi w domu (zagryzę kiedyś za to sformułowanie) i ma czas im koszulki kupować. Bo oni tacy... niezaradni. Posłowie, ministrowie a niezaradni. 2007/07/19 08:02:57
Wartości? Etosy? Bzdury jakieś. Wybierzmy księgowych. Niech policzą. Uczciwie. Obawiam sie, że jeszcze bardziej byś psioczyła Socjo.
Na okradanie przez ZUS "ich" kasy narzekają zwykle ci płacący więcej, pracujący więcej, zaradni więcej. Ale pamiętać należy, że łaska losu na pstrym koniu jeździ. Dzisiaj tu, jutro tam. Może jutro ja będę tym biorącym "kradnącym" innym ich kasę? 2007/07/19 14:12:34
Apski, tu raczej chodzi o brak reformy, a nie narzekanie, że ktoś mi coś bierze, czy wręcz "kradnie". I ta hipokryzja na styku modelu rodziny propagowanego, a niewychowawczym zachowaniu kobiet. Nie zauważasz, że to tu jest według mnie sedno?
2007/07/19 14:17:55
Właśnie słucham w radiu Pana Premiera, który mówi, że jest bardzo dobrze a wręcz wspaniale, więc nie rozumiem o co Szanownej Pani chodzi. On chyba wie najlepiej i by nie skłamał swoim kochanym rodakom, w końcu oni mu płacą, czyż nie?
Mój kolejny przyjaciel wyjedzie niedługo na Wyspy, za pare miesięcy przyjaciółka. I jest mi smutno, i się zastanawiam czy też nie odpalić wrotek. Pozdro dla kotka. 2007/07/19 14:49:14
Przykro mi. U góry widać przede wszystkim feminizm. Ten wojujący. te dobre szlachetne oddane kobiety zapracowujące sie dla swych niegodziwych partnerów. A że politycy są hipokrytami - cóż Socjo - do urn.
Kmajo - nie potrafiłem wysłuchać dłużej niż minutkę. 2007/07/19 16:22:22
kmaja: kotek dziękuje, a wsprawie wrotek nic nie powiem
apski: kotuś, Ty czytaj troche uważniej, ok? Co powiedział wiceminister Poliński i dlaczego ja się tego czepiam? I rzeczywiście widać feminizm, a co ma być widać? :) PS. Sedno tkwi w reformie ZUS-U, a potem w księgowości :) 2007/07/19 23:36:44
"To MOJA kasa, a nie państwa"
e tam. to kasa solidarnościowospołeczna. 2007/07/26 08:51:10
Czy ktoś z was wie, jakie płaci składki i na co?
socjo a ty mogłabyś coś zrobić z tymi tekstami z obrazka? Nie znoszę przez nie u ciebie komentować. |
|
2) Nie należy zapominać, że pieniędzy w ZUSie nie ma, że przedstawienie składek na ubezpieczenie jako 'odkładania' jest zupełnie nieprawdziwe i abstrakcyjne bo te pieniądze są przecież zaraz przejadane przez rodziców i dziadków.
3) Pamiętać: optymizm, optymizm, znów przyjdą Niemcy i będzie normalnie, optymizm, optymizm...