Blog > Komentarze do wpisu
Czy prawdziwy mężczyzna może zostać feministą, czyli pytanie sprowokowane

http://www.gender.lodz.pl/czytelnia/lodz_gender/feminista.htm

Michał: Feministka jest tłusta, nieogolona, wredna i nienawidząca całego świata, ale feminista to cyrk totalny. Najprawdopodobniej pedał, któremu się już kompletnie w głowie poprzewracało. Nie dość, że chce małżeństw i adopcji, to jeszcze praw kobiet!

[...]

Piotr: Gdy dwa lata temu rejestrowałem gdańską manifę w urzędzie wojewódzkim, urzędniczka powiedziała mi, że nie życzy sobie, abym walczył o jakieś prawa w jej imieniu, bo jej jest dobrze z tym, co ma. Ta wypowiedź wzbudziła pełen aprobaty rechot u jej kolegów z pokoju. Odpowiedziałem, że będę pamiętał podczas manify, aby akurat w jej imieniu nie krzyczeć.

[...]
Grzesiek: Feminizm spotyka się czasem z zarzutem, że po co mówić o sytuacji kobiet, kiedy są większe problemy, na przykład bezrobocie. Równie dobrze można się czepiać Matki Teresy, że zajmowała się trędowatymi, skoro są chorzy na AIDS.

[...]

Grzegorz: Jak się ma odrobinę oleju w głowie i empatii, to trudno nie być feministą.

(http://www.neww.org.pl/pl.php/news/news/1.html?&nw=2192&re=3)

Jakiś czas temu spotkałam pod uczelnią koleżankę, która wysiadała z samochodu ozdobionego dużym „L”. Pan kursowy stał obok niej i coś jej tam klarował, a ja po prostu podeszłam. No i od słowa, do słowa, pan zapytał, jaki mam samochód. Grzecznie odpowiedziałam, a pan ryknął:

- I mąż pozwala pani tym jeździć?

Tu ryknęłam ja i ryczałam do czasu, gdy nie zniknął z piskiem opon na zakręcie. Zarabiam, płacę raty na samochód, tak samo, jak niejaki Ł. To jest mój i jego samochód, a tak naprawdę jest to autko Klusi Pierożanki i nikomu nic do tego. W sumie prawa jazdy nie mam, ale kiedyś z pewnością będę miała i w związku z tym stanę się posiadaczką fallusa tak wielkiego, jak stąd na Sycylię, bo przecież Freud mówił, że zazdrościmy mężczyznom penisa.

Ta idiotyczna historyjka przypomniała mi się pod wpływem jednego komentarza, na jednym ze znajomych blogów. Sam komentarz – nic zdrożnego, ale ciąg skojarzeń doprowadził mnie do wielokrotnie słyszanej tezy mocno stereotypowej: prawdziwy mężczyzna nie może być feministą. Jak nim jest, to musi być coś nie tak. Jest zniewieściały.

Dobra, ale najpierw proszę mi wyjaśnić precyzyjnie, co oznacza to słowo. Czy wilk morski, który w ciszy swej kajuty robi na drutach jest zniewieściały? Dla niektórych facet, który się goli pod pachami, to już jest zniewieściały. Czy każda cecha faceta będąca odstępstwem od wyidealizowanego (stereotypowego) wizerunku twardziela odejmuje męskości? A co jej dodaje?

Czy istnieje coś takiego, jak wzorzec metra z Sevres, jakiś zestaw, obejmujący przymioty, które można uznać za jednoznacznie męskie?

To są przecież cechy kulturowe i się zmieniają. Przecież teraz nikt nie wymaga, aby każdy facet przynajmniej raz w życiu podniósł miecz dwuręczny. Nota bene, w czasach, gdy takowych mieczy się używało, też byli tacy, którym nie wypadało tego robić, albo nie umieli. Tak samo, jak chyba dziś nikt nie wymaga, by mężczyzna umiał se pogrzebać w samochodzie.

Cechy męskie mogą być także postrzegane jako uwarunkowanie biologiczne. To znaczy, że z dzidą na mamuta i mięso tachać do jaskini. No dobra, dobra, a dzisiaj co? Do supermarketu i tłuc się z innymi na stoisku jarzynowym? A potem wrócić do domu, uśmiechnąć się prezentując podbite oko i tonem zdobywcy szepnąć: kochanie, przyniosłem ci najpiękniejszy kalafiorek.

A ona odpowie namiętnie: Mój ty zdobywco, mój ty dzikusie... mrauuu.

Nie znając odpowiedzi w sprawie męskości zacznę od innej strony, bo zdefiniowanie feministy nie powinno nastręczyć większych kłopotów. Feminista to mężczyzna, który uznaje prawo kobiety do swobodnego decydowania o jej potrzebach, bez względu na przypisany jej zwyczajowo zestaw ról społecznych. Najkrócej jak można.

Ale teraz trochę jaśniej. W listopadowym cyklu felietonów pisałam o tym, że feminiści nie zgadzają się na powszechnie tolerowany/występujący system zachowań i ról społecznych uważając, że jest on krzywdzący dla kobiet, a pośrednio także dla nich samych. No to teraz, jeśli już mamy definicję, to proszę o odpowiedź na postawione w tytule pytanie. Może, czy nie może?

W jaki sposób feminizm mógłby ograniczać prawdziwego mężczyznę? Według mnie, w żaden. Chyba, że za męskość uważamy postawę wyrażającą się słowami: Helka, przynieś mi łyżkę z kuchni, bo mi zupa stygnie. A to wtedy rzeczywiście feminizm i męskość są niestety nie do pogodzenia. Jednakże wedle mnie męskość nie równa się byciu macho. Macho, to karykatura mężczyzny i męskości. To właśnie facet, który dzieli świat na czynności związane z płcią, płci przypisuje jakieś specyficzne konstrukcje myślowe: bo kobiety to..., bo mężczyźni to tak mają... I właśnie myślą, jak wspomniany wcześniej pan uczący jazdy. Że samochód, to przedłużenie fallusa. A takie myślenie z męskością nie ma nic wspólnego.

Jak więc jest? Feminizm odbiera męskość? A jeśli tak, to co konkretnie? A jeśli rzeczywiście feminiści nie są męscy, to ja mam gdzieś tę quasi-prawdziwą męskość. Wolę niemęskich, ale za to normalnych. Takich, jak mój domowy feminista, którego nie zamienię na żaden inny model. I wcale nie dlatego, że mi da swoją (moją) brykę. Abstrahując od faktu, że to jest autko Klusi Pierożanki.

Dobranoc Państwu...

sobota, 21 lipca 2007, socjopatyczna_malkontentka
Komentarze
2007/07/21 22:36:06
po pierwsze gole się pod pachami
-pisać dalej?;)
czyli już centymetr przysłowiowego mniej, nie mam samochodu ani prawa jazdy - kolejny centymetr męskości niknie we mgle - mało piję - ech...to ja już pójdę...
-
2007/07/21 22:38:49
flygy i za to właśnie Cię lubię... :) - wszystkiego najlepszego w dniu urodzin.
-
2007/07/21 22:53:22
"Feminista to mężczyzna, który uznaje prawo kobiety do swobodnego decydowania o jej potrzebach, bez względu na przypisany jej zwyczajowo zestaw ról społecznych."
Tak jest, jestem feministą. Dokładnie jak w tej definicji.
Jednak nie spotkamy się na żadnej manifie. Pretensje znanych feministycznych publicystek zbędę wzruszeniem ramion. Nie przejmę się liczeniem różnic w zarobkach i nie wzruszę utyskiwaniem na maniery i końskie zaloty.
Tak jak ja nie muszę dziś podnosić dwustronnego miecza, tak i problemy kobiet dziś są zupełnie inne niż 50 lat temu, a za 25 lat będą jeszcze inne.
Obserwuję dzisiejsze 20-30 letnie kobiety, lepiej wykształcone niż mężczyźni w tym samym wieku, bardziej wysportowane, mające dobre zawody, większe niż mężczyźni aspiracje i robiące karierę. One czują się ludźmi, ludźmi tak samo jak mężczyźni. One na szczęście nie są mężczyznami - pewnie same by nie chciały nimi być.
One już nie czują się grzecznymi dziewczynkami, chodzą gdzie chcą i z kim chcą. Myślę, że taki jest wektor historii naszej cywilizacji i za 10 lat - zmiana pokolenia - felietony dzisiejszych feministek będą miały wartość już tylko historyczną.
Czego Wam wszystkim, dziewczyny, kobiety, życzę.
-
2007/07/21 23:14:20
tbgmbx: "Skala zaangażowania zależy od indywidualnego przypadku."
(www.gender.lodz.pl/czytelnia/lodz_gender/feminista.htm)

oraz

"Myślę, że (...) felietony dzisiejszych feministek będą miały wartość już tylko historyczną" (tbgmbx)

Też mam taką nadzieję, ale zanim minie te 10 lat, to jeszcze trochę felietonów napiszę, jeszcze na manify pochodzę itd. Jeszcze jest trochę do zrobienia.
-
2007/07/22 00:38:19
Walczę od lat z moim feminizmem, ale zawsze przegrywam. Może dlatego, że używam wody kolońskiej po goleniu? Aby zadowolic etyke macho, woda kolońska tutaj nosi miano "płyn po goleniu" i daje jej się takie "męskie" nazwy jak Brute! Dlaczego machizmo stroni od mydła, kąpieli i hygieny tego nigdy nie zgłębię.Może to wasza wina? ;->
-
2007/07/22 00:49:42
Owszem:-))))
-
2007/07/22 03:47:13
Malkontentko, wybacz poprawianie Ciebie, ale w fallusach mierzy się nie długość samochodu a jego przyspieszenie. Taki co z rykiem wypryskuje jeszcze na czerwonym świetle ma trzy fallusy, a ten co na szosie obcina Twoje lewe lusterko i wrzuca
do rowu jadący naprzeciwko wóz ma od sześciu do siedmiu fallusów.
-
2007/07/22 09:19:47
Bardzo chciałabym mieć obok siebie w życiu prawdziwego feministę a nie "prawdziwego" mężczyznę. Chlip, chlip...
Ale bardzo lubię mężczyzn, którzy głośno i z zdumą mówią : JESTEM FEMINISTĄ
Pozdrawiam ich serdecznie:)
-
2007/07/22 11:10:07
nic dodać, nic ująć... Malkontentko, już mnie wkurzasz tym, jak bardzo dokładnie muszę się z Tobą zgadzać;)
Pozdrawiam niezmiernie;)
M.
-
2007/07/22 11:27:48
Socjo...bywa, ze chadzam ne manify, razem z panem, ktory mawia " w tym kraju normalny mezczyzna nie moze nie byc feminista"...wakacyjnie (niby-wakacyjnie) pozdrawiam
-
2007/07/22 12:30:28
Światło Mych Oczu jest feministą. A jaki ma sexowny baryton, szczególnie przez telefon, to się można przekonać dzwoniąc na domowy...
;)
-
2007/07/22 13:14:40
antrim: nie walcz z tym ;), a z tym macho, co się nie myje? Nie wiem...

lizzardo: tak sądziłam :)

andsol: wydaje mi się, że zarówno przyspieszenie, jak i wygląd (długość/wielkość) samochodu wpływają na falliczność :)

baktrianko: a może praca u podstaw?

międzymiastowa M: no przepraszam :)

aala43: chyba chadzasz na manify z niejakim Ł., ale w takim razie z kim ja tam bywam? ;)

tipot: reklamujesz, a potem groupies będą dzwonić :)
-
2007/07/22 13:47:13
Jesli juz musze uzyc slowa 'prawdziwy', to - tak;
malo ,dodalabym ,ze jest to prawdziwosci jego warunek sine qua non;)))
-
2007/07/22 17:00:31
Próbowałam, nie mam cierpliwości...Wolę poczytać:)
-
2007/07/22 20:17:36
Caly problem ze wspolczesna kultura, ze nie wiadomo, jaki on ma byc. Ma byc silny i zdecydowany, ale zgadzac sie z jej sila i zdecydowaniem. Ma byc wrazliwy i maja wzruszac go male dzieci, pieski i ptaszki, ale nie ma byc gejowski, chyba ze jest gejem. Ma o siebie dbac, ale jak poprzednio - musi znac granice dbania o siebie heteroseksa. Jesli pracuje w przedszkolu, to jest dziwny. Jesli po trzydziestce jeszcze sie nie dorobil, to jakos nie ten. Ma byc odpowiedzialny i opiekowac sie, kiedy ona jest chora, ale w zadnym wypadku zachowywac sie jak jej matka. Maczo - smieszny, domowy kogut czy pantoflarz - zalosny.

Ktores tam pokolenie mezczyzn, ktorzy nie maja od kogo nauczyc sie, co to znaczy 'byc mezczyzna', bo taty w domu nie bylo - symbolicznie i/lub fizycznie. Ktorzy musza jakos zbudowac swoja wlasna tozsamosc na podstawie tego, czego sie dowiedzieli o sobie od matek (ktorym ojca w domu tez brakowalo).

Dlatego wlasnie powiedzenie 'jestem feminista' to swiadectwo odwagi.
-
2007/07/22 20:27:57
ikroopko: ja się przyznam, ale to już tak po cichu, że ja się boje słowa "prawdziwy". Prawdziwy Polak, mężczyzna, katolik - ostatnio ta prawda to jakoś taka... Dlatego rozumiem Twoje wątpliwości.

baktrianko: poczytaj :)

bene_gesserit: Diuna? A tak bardziej na temat, ja o wzorcach mężczyzn, o ich efemeryczności pisałam tu chyba w listopadzie 2006 roku. I to jest bardzo trudne. Ale jednym łatwiej to przychodzi, a innym trudniej.
-
2007/07/22 21:20:39
Ach, Malkontentko, ile to razy ja próbowałam wytłumaczyć Okolicznym Panom,że bycie feministą nie oznacza malowania sobie paznokci u nóg. I ze to nie jest walka o spalenie stanika (ja tam nie palę, za drogo by mi to wyszło) I ze feminizm to tak naprawdę jest ruch dla dobra wszystkich ludzi- z fallusem i bez. I czase mrozumieli,ale częściej nie. To ja CIę będę cytować, co? mogiem?
-
2007/07/22 22:33:51
Tak,slowo 'prawdziwy' nabralo jakiegos takiego podejrzanego...autoramentu;)
-
2007/07/22 22:51:48
nie bardzo łapię, o co chodzi...
dlaczego mam się golić pod pachami, dlaczego mam chodzić na manify, dlaczego nie powinienem używać wody kolońskiej (chociaż brute czy brutal to by była przesada, przyznaję), dlaczego mam krzyczeć, że jestem feministą?
pytania wzięły mi się mniej z tekstu SM, bardziej z wpisów pod nim;
mam wrażenie, że gdzieś po drodze zginęła Wam zupełnie - między kompletnymi błahostkami - problematyka relacji międzypłciowych (że się tak brzydko wyrażę)

p.s. a skoro tyle razy się już kuśki we wpisach pojawiały, to oświadczam, że jedyny przypadek (jaki znam) wykorzystania tego przyrządu jako instrumentu pomiarowego miał miejsce w zamierzchłej przeszłości w DS Ul we wrocku, a mierzona była "swojska" kiełbasa, jaką jeden z chłopaków dostał w ramach zrzutów domowych - każdy miał otrzymać podle zasług
-
2007/07/22 23:33:52
Prawdziwy mężczyzna może robić na drutach, płakać i co tam jeszcze. Bo on nie musi nic nikomu udowadniać. I tak jak przyjdzie co do czego to widać, kto ma w gaciach jaja w kto powietrze :-P
-
2007/07/22 23:38:21
margot: mogiesz :)

ikroopka: chyba za często było używane w dziwnych kontekstach

tyciuni: bo se ludziska jaja robią, jak zawsze tutaj :)

mmm: nic nie udowadnić - touche :)

-
2007/07/23 00:35:29
komentarz trochę po ptokach (znów te skojarzenia), bo już Socjopatyczna nowe rzeczy opublikowała, ale ja do adsola: jak przeczytałam twoje przeliczniki i twiją korektę wyliczeń Gospodyni Bloga, to odjechałam i umarłam ze śmiechu. Z prędkością 11 fallusów;) pozdrawiam. Podobnie zareagowałam na informację, Malkontentko,co Ci wyrośnie, jak uzyskasz prawo jazdy:)) już wiem, dlaczego ja też z tym zwlekam!
-
2007/07/23 11:28:01
ych...
a mię zawsze zastanawiało jak ludzie (płci obu) zgadzali się z Twoją zwięzłą definicją feminizmu co do pierwszego słowa, toznacyz owszem popierali to i owo i krytykowali inne przy czym zarzekali się z całych sił że oni/one feminist(k)ą nie są. O_o

no ale mniejsza, idę pisać notkę o "umeblowaniu"

pozdrawiam serdecznie drogą Malkontentkę
-
2007/07/24 13:17:51
Pewnie i jestem feministą, o Sympatyczna, ale nigdy tak tego nie nazywałem, zawsze zasłaniając się partnerstwem i podziałem zadań, obustronnie dobrowolnym.

Dwakroć pojawił się w komentarzach Brute (Brutala pomijam, po żal strzępić klawisze...), co mnie dziwi, bo od prehistorii wierny jestem Brutowi, który pisze się Brut. Czy Brute to coś, czego nie znam, czy pomyłka ferworowa? Oczywiście poważam tylko żielonego Bruta, bo niebieski i żółty to jakieś nieporozumienie...

Pozdrowienia feministkom i feministom
-
2007/07/24 18:23:39
Nic z tego nie rozumiem - dam głowę, że wczoraj wpisałem tu uwagę po komentarzu Kabirii - ale jak nie ma to nie ma, musi te szatany co wiadomo. Więc powtórzę, że refleksja o przyspieszeniu była z jazd po Niemczech, gdzie zaobserwowałem i drugą regularność: „lewy pas na autostradzie, prawy w polityce”. I że cieszę się, że ucieszyłem Kabirię, bo i ona mnie ucieszyła znajdując dla mnie kątek w swoich zakładkach. I zobaczymy czy znowu coś mnie zniknie.
-
2007/07/24 21:40:29
Nie usuwałam, nie usuwałam - a dziś jechałam sobie przez miasto, ograniczenie itp, a tu ziuuuum 8 fallusów - jak nie ziumknie koło mnie. Aż się wystrzasyłam. Zażądałam od Ł. wizyty w myjni bezdotykowej, żeby się uspokoić.