Blog > Komentarze do wpisu
Facet od zadań specjalnych, czyli Rebeliantom może się udać

Mój szanowny tatuś wychowany jest w przekonaniu, że kobieta, którą może i kocha, służy jako pomoc domowa i wyręka. Gdy mamunia dostarczy mu pod nos talerz z obiadem, a z braku trzeciej ręki nie przyniesie sztućców, tatuś raczej o te sztućce nie poprosi. Będzie siedział i czekał na zmiłowanie. Po jakichś pięciu minutach albo z fochem pójdzie od kuchni, albo gromkim rykiem zażąda uzupełnienia braku. Gdy skończy mu się jego ulubiony sos, nie zrobi go sobie sam, tylko będzie marudził, że sos i sos, zrób sos TERAZ. Nieważne, że mama akurat pierze, wiesza, prasuje. Ma być sos i już. Na moje sugestie: ZRÓB SOBIE SAM, warczą na mnie OBOJE. Nie wiem, skąd ja się zrobiłam taka, jaka jestem?

(Cyt. za: http://klaudyna.blox.pl/2006/11/nie-znam-sie-na-feminizmie.html – w komentarzach dalsze obserwacje na ten sam temat)

W komentarzach do tych rozważań prowadzonych od tygodnia, co jakiś czas pojawia się głos, że nie można WSZYSTKIEGO tłumaczyć patriarchatem. A można cokolwiek? W Polsce, takich terminów jak krytyka feministyczna, gender czy queer (jako metodologie nauk humanistycznych i społecznych) niektórzy nigdy nie przyjmą do wiadomości. W sumie i dobrze, bo co mają wszyscy być tacy sami. Jedni czytają, inni – nie. Skoro nie jest zastanawiająca powtarzalność schematu na blogu klaudyny-gabrielle i zakończona smutną emotką wypowiedź: mój tata też jest taki, to możemy rozejść się do innych zajęć. Niech żyje Matrix, niech żyje Gwiazda Śmierci, niech żyje kanclerz Palpatine i wszyscy inni też. Bo wszystko da się wytłumaczyć dobrymi manierami. Jasne! A świnie potrafią latać, co mówię – latać... Pikują, jak orły.

Zastanawia mnie ta relacja wewnątrzrodzinna. Mam wrażenie jakiejś odmiany „syndromu sztokholmskiego”, albo jakiegoś takiego splotu zależności, jak w starożytnych religiach, gdzie bóstwa się szantażowało, przekupywało, a kapłani kradli w świątyniach pachnidła i ofiary. Wszyscy znają to powiedzenie (idiotyczne straszliwie), że mężczyzna jest głową a kobieta szyją. Wychowali dzieci, które stały się dorosłe – i nadal w tej samej sieci zależności. Jego żądania, jej uległość a z drugiej strony...

Dlaczego tata może być taki, jak w przytoczonych opowieściach z blogu gabrielle-klaudyny? Kiedy to się zaczyna? Zacznijmy gdzieś od środka, gdy teściowa pyta synową przy jej mężu: kiedy wyślesz go do fryzjera lub kiedy kupisz mu kurtkę? Mężczyźni postrzegani są w obrębie systemu, jako jednostki wysoce niezaradne, które mają utrudniony kontakt z niektórymi aspektami codzienności. Jednostki, które są przyzwyczajane do tego, że pewna sfera działań ludzkich jest poza ich zainteresowaniami i możliwościami. Wmawia im się, że istnieją zajęcia niemęskie, a oni koniunkturalnie zgadzają się. Na przykład wybór kurtki zimowej odbywa się pod kontrolą kobiety, która przecież apriorycznie lepiej zna się na materiałach, szyciu itp. Rzecz jasna ta kurtka, to jedynie przykład.

I tu dochodzimy do pojęcia „płci kulturowej” – oznacza ono, w dużym skrócie, że społeczeństwo, kultura przypisują płciom pewien zestaw cech. W obrębie tego rozumowania, uznaje się, że te cechy wynikają niejako z zapotrzebowania społecznego, nawet presji i oczekiwań w obrębie danej grupy. Dlaczego łączę ubezwłasnowolnienie mężczyzny w domu prowadzące z czasem do stawiania przez niego żądań (bo ten sos, to właśnie wynik ubezwłasnowolnienia) z byciem tatą? W zasadzie dziwnie jedno łączy się z drugim.

No, bo kim jest tata w obrębie systemu? Odpowiedź znalazłam w wywiadzie z Janem Pospieszalskim („Viva 12/2006”):

tata to facet do zadań specjalnych, to on załatwia wakacje, albo wyprawę pielgrzymkową na Białoruś [...] tata jest od przebudowywania w domu ściany, naprawienia komputera lub zakupu fortepianu [a także] kupuje meble”.

Mnie zastanowiły słowa, że jest to facet od zadań specjalnych, a zadania specjalne przecież nie pojawiają się codziennie. I właśnie to mówi Pospieszalski, chociaż nie rozumiem, jaki związek z byciem tatą ma ta ściana. Podobnie, jak kupno mebli. W jaki sposób wychowuje się dziecko rąbiąc w ścianę, albo kupując fotele lub biurko. Jednakże tu właśnie jest sedno problemu. Jeszcze sto lat temu, ojca w procesie wychowawczym, można nazwać „Wielkim Nieobecnym”, bo dziecko zaczynało wchodzić z nim w relacje dopiero w momencie, gdy już było trochę zsocjalizowane – gdy zaczynało chodzić do szkoły, gdy mogło pomagać w polu, gdy przyjmowało na siebie pierwsze obowiązki społeczne. Wtedy dopiero pojawiał się ojciec – właśnie facet od zadań specjalnych, a nie od codzienności. Do dziś pozostały ślady tego myślenia, gdy ojciec jest ostateczną instancją odwoławczą, albo instytucją karzącą („jak nie przestaniesz – powiem tacie”).

Czyli w ramach systemu próbuje się odebrać ojcom, przez wymaganie społeczne –  stworzenie postaci faceta od zadań specjalnych – możliwość wychowania własnych dzieci. Czasem próbuje się go ubezwłasnowolnić (znów), gdy na przykład młody tata wychodzi z noworodkiem na spacer to strażniczka systemu zapyta z troską; Czy ON da sobie radę?

 Zaczynam się zastanawiać, kto w obrębie systemu patriarchalnego nie ma przechlapane? Beneficja w jego obrębie są chwilowe i iluzoryczne a opresje złożone, obciążone przyzwyczajeniem pokoleń i dokuczliwe. Dla wszystkich. Bo nawet, jeśli przez chwilę jesteś strażniczką systemu, albo tatuśkiem-bachorem, to niestety za to wszystko trzeba zapłacić. I to drogo. Chociażby bycie takim tatuśkiem może się skończyć, jak na domowym parkiecie pojawi się na przykład zięć. I pozostanie siedzieć grzecznie w fotelu i wspominać czasy, gdy się dyscyplinowało całą rodzinę, a teraz trzeba siedzieć cichutko i tego sosu się nie dostanie, bo on już jest robiony dla kogoś innego. Chociaż niektórym udaje się wywalczyć swoje nawet do samego końca. A przynajmniej w tych momentach, w których zięcia nie ma na horyzoncie. Rykoszety i odpryski mogą walić, gdzie popadnie. Tak, drwię sobie trochę, ale takie prawo felietonisty.

Coś się jednak zmienia. Coraz więcej ojców, którzy nie chcą być tymi od zadań specjalnych – oni chcą każdego dnia, każdej nocy. Nie mówię, że się wyrywają jeden przez drugiego, bo czasem dzieci (na przykład w okresie ząbkowania – dają popalić), ale widzą, że dziecko jest jak walizka – co teraz włożysz, to za ileś lat wyjmiesz. I dlatego chcą...

Oni nie dadzą się ubezwłasnowolnić systemowi reprezentowanemu przez strażniczki systemu, kolegów czy tatusiów starszych. Współczesny świadomy tata to znak, że system patriarchalny da się przełamać, że postać surowego ojca, który nie pojawia się w pokojach dzieci (chyba, że trzeba ścianę wyburzyć) – to już przeszłość. I to jest sygnał, że można, że się da. Jeśli mężczyźni przewalczyli odsunięcie ich od procesu wychowawczego, mogą także uciec od ubezwłasnowolnienia ich. Na samym początku naszych rozważań był tekst o pracach domowych, jako czymś całkowicie zwykłym. Zauważmy, że w cytowanym tekście gabrielle-klaudyny pojawiają się tatusiowie, czyli najprawdopodobniej panowie mający dziś więcej niż czterdzieści pięć lat. Coraz więcej wśród nas układów partnerskich, coraz więcej świadomości, coraz więcej pytania: dlaczego? Pytania stawianego właśnie w momencie konfrontacji z systemem. Pytanie o sens, o przyczynę, o celowość – ukazuje, że system patriarchalny roi się od dziur, że nie ma myślowej argumentacji, że opiera się na przyzwyczajeniu i konstruowaniu postaw w oparciu o nieistniejące już dawno potrzeby społeczne. O ile Ziemowit przechodził w ręce Piasta z rąk Rzepichy po ukończeniu siódmego roku życia i miało to sens, bo zaczynał wykonywać zadania pod opieką ojca (orka i inne prace polowe, opieka nad zwierzętami) to dziś mały zapieluchowany człowieczek może inaczej – bo urodził się pod koniec XX, albo i w XXI wieku. Też ma wybór. Tak, jak jego rodzice.

Żeby teraz nie wpaść od razu w samouwielbienie, bo po łyżce miodu musi być i kropla dziegciu, to powiem, że czasem zdarza się tym „nowym” tatusiom jeszcze dać ciała. A to podpasek córce nie kupią, albo rozmowę o rozmnażaniu na żonę zwalą, ale... Jeśli Rebelianci wygrali raz, czy nie jest możliwe, że zniszczymy Gwiazdę Śmierci?

Żebyśmy się źle nie zrozumieli. To nie jest tak, że starsi panowie są źli a młodzi wszyscy cudowni. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że o ile starsze pokolenie przyjmowało wiele rzeczy z dobrodziejstwem inwentarza, o tyle wśród młodszego zaczynają się ciekawe dyskusje. Jakieś dwa miesiące temu był w „Wyborczej” ciekawy artykuł o tatusiach na „ojcierzyńskim” i ich przemyśleniach.

Wiecie, jacy są wasi ojcowie, znacie ich wady i wiecie, z czego one wynikają. Za późno już jest na zmiany u nich (chociaż, jako pozytywistka mówię, że warto próbować). Jednakże człowiek jest ssakiem, a ssaki mają ciekawość świata i umiejętność uczenia się, nawet chociażby na błędach wcześniejszych pokoleń a nawet swoich własnych. Dobranoc Państwu...

środa, 22 listopada 2006, socjopatyczna_malkontentka
Komentarze
Gość: floxanna, 62.29.133.8*
2006/11/22 04:25:42
Czasem żałuję, że mój mąż nie będzie chyba ojcem (tzn. przynajmniej nie będzie raczej ojcem mojego dziecka - ale mam nadzieje, że nie zrobi sobie z tego powodu potomka "na boku" :) - bo byłby chyba całkiem fajnym tatą. Ale jego ojciec nie należy do typu dominującego w pokoleniu starszym - i może stąd to wynika. Ja byłabym koszmarną matką, ale to nie na temat już...
-
2006/11/22 06:43:00
sie zgadza wszystko, wiec ja troche obok tematu:
dotknelas, wydaje mi sie, problemu bardziej fundamentalnego.
dotknelas problemu samoswiadomosci oraz lenistwa intelektualnego.
powiedzmy szczerze - tych, ktorzy zadaja pytania "dlaczego"?, tych ktorzy staraja sie zagladac pod podszewke rzeczywistosci jest jakis promil.
dopoki wiec System gwarantuje reprodukcje ukladow do ktorych bylismy przyzwyczajeni - po co pytac? po co sie zastanawiac? po jaka cholere cokolwiek zmieniac?
wiesz, w Matrixie nadal wiekszosc czuje sie dobrze.
prawda zamiast wyzwalac, boli i powoduje ze zycie staje sie skomplikowane.

mysle, ze by chciec uwolnic sie z Matrixa, by chciec wyjsc z Systemu, musi sie cos stac. najczesciej dramatycznego.
(np - musi facet spotkac feministke ;))

istnieja oczywiscie obiektywne sily, ktore wytracaja mezczyzn i kobiety z ich Systemowych rol (kobiety staja sie lepiej wyksztalcone, z jednej pensji nie da sie w Polsce wyzyc, dziadkowie nie maja czasu i ochoty pomagac rodzinie w wychowywaniu dzieci i prowadzeniu domu itd. no i oczywiscie przypadki emigracyjne - wymuszajace po prostu zgodna wspolprace obojga partnerow) i to one powoli powoduja zmiane rzeczywistosci. ale to sa raczej korekty systemu niz prawdziwa rewolucja.
bo do rewolucji trzeba swiadomosci. trzeba ciekawosci swiata. trzeba chciec zrozumiec _dlaczego_ jest tak jak jest i dlaczego to nie ma sensu.
no i w koncu - by cos zmienic, trzeba chciec to zmienic (bo nawet gdy sie jest zmuszonym, to zmiana nie jest calosciowa i permanentna).

dlatego wlasnie rewolucje robia elity.
one ksztaltuja nowe wzorce, ktore potem "ta reszta" przyjmuje za wlasne.
po to jest przeciez ten kurs feminizmu, w jakim uczestniczymy.
:)

dosc to moze elitarne podejscie, ale jakos tak mi wychodzi ...
;)
-
2006/11/22 09:45:18
Jako żywo stanęła mi przed oczami moja mama, opowadająca jak to dotknęło ją załamanie pedagogiczne, kiedy to mój młodszy brat, kiedy pacholęciem był (może z 5 lat)oznajmił pewnego dnia:
"- jak dorosnę to chcę być Tatą a nie Mamą?
-a to dlaczego - mama na to.
- bo Mamy to wszystko muszą a Taty to jak chcą".
Mój ojciec był inteligentnym chamem o wielkim sercu. Sam robił sosy i przy okazji robił co chciał tylko za mało mówił o tym co wyprawia. Co w efekcie nie przysparzało radości mojej mamie. Mój brat jest inteligentnym facetem z dobrymi manierami i wielkim sercem. Też robi sam sosy i potrafi mówić o tym jak sobie nawzajem nie przysparzać kłopotów. Tak mi się wydaje, że przykład jednak idzie z góry i chyba chodzi o to, że musi być po prostu wyrazisty. Wtedy nie ma ryzyka popełnienia ślepych kopii.
-
2006/11/22 10:36:51
Sila utrwalania "tatusiostwa" jest wielka . Ja po wejsciu w zwiazek malzenski nagle dowiedzialam sie, ze moja wartosc mierzona jest przyrostem wagi u meza. A ze maz chudy, to jakos tak przelecialo mi przez mysl, ze moze to rzeczywiscie moja wina - mimo ze ja wcale nie gotuje, bo to maz odpowiedzialny jest za kuchnie! Trzeba wiele samozaparcia, zeby nie poddac sie presji skakania wokol wspolmalzonka.
-
2006/11/22 10:46:52
Malkontentko – nie warto czytać i nie warto rozmawiać a tym bardziej cytować nawiedzonego ideologa. Zostało mu do dziś to działanie w ramach zadań specjalnych, tyle że teraz lubi specjalnie manipulować w mózgach widzów i słuchaczy... Ciekawe, czy dodał też, że prowadzi całą rodzinną czeredkę do świątyni?

Mój ojciec był dla mnie równie znakomitym wzorem – gdy miałem 13 lat, odszedł do młodszej, próbując potem, a jakże, uzyskać rozwód kościelny zwany unieważnieniem małżeństwa. Nie przeszkadzał mu dowód konsumpcji małżeństwa w postaci dwójki dzieci. Porządny polski katolik, nawet dewocyjny!

Mając taki chwalebny wzorzec miałem już ułatwione zadanie – robić wszystko w dalszym życiu zupełnie inaczej! Stąd spokojne, niemal trzydziestoletnie małżeństwo, dwie córy w których wychowywaniu uczestniczyłem od pierwszej kąpieli pierworodnej po jej podwójny dyplom. Może to zasługa matki, dzięki której umiem szyć, kucharzyć i dawać sobie radę z każdą czynnością, nie dzieloną płciowo.

Choć z tymi zadaniami specjalnymi to trochę racji jest, bo jednak w betonowaniu czy tynkowaniu to żadna z moich pań mi nie pomagała – to nawet rozumiem. Ale dlaczego cały ogród jest na mojej głowie? Drzewa i krzewy – zgoda. Ale te cholerne cebulki tulipanów czy krokusów każdy mógłby w odpowiednim terminie wetknąć do ziemi!

Pozdrowienia
Ps. Życzę spotykania normalnych, wszystkoumiących facetów...
-
Gość: floxanna, 62.29.133.8*
2006/11/22 11:34:10
Ubawiłam się - przepraszam, że wklejam coś nie na temat, ale może to zainspiruje Cię, Szanowna Malkontentko, do jakiegoś celnego komentarza :)

fakty.interia.pl/felietony/samson/news/gest-premiera,792696
-
2006/11/22 12:05:03
floxanna: co do linku, to jak wrócę. Jadę z moimi dziećmi na wycieczkę - bedziemy się kopać w XIX wieku, głównie w secesji. O patriarchacie też będę im mówiła, niejako przy okazji.

przecinaki: ale wizja rewolucji elitarnej, to w sumie wizja konserwatywna. Muszę to przemyśleć :)

szaro-bura: wybieramy kim jesteśmy, ale musimy chcieć

jotesz: ja takich spotykam - głównie, podziwiam heroizm ogrodowy, nie znoszę grzebania się w zimi, wolałabym betonować :)
-
2006/11/22 12:09:26
zydóweczko: Ł. też jest chudy a raczej szczupły i dochodzę do wniosku że to dobrze. Bo jego rówieśnicy, w większości mają wał tłuszczu nad spodniami :)

- mało kuchni mięsnej, duzo mlecznej i trochę parwe, jeśli pozwolisz na taki żarcik

-
2006/11/22 13:04:07
Wieszczę upadek feminizmu przez wyczerpanie celów w ciągu jednego, góra dwóch pokoleń.
Wszystkie przykłady patriarchalnych stosunków rodzinnych dotyczą, jak widzę, mojego pokolenia. Zgoda. My i nasi rodzice należymy mentalnie wciąż do epoki przedrewolucyjnej. Mały stopień wykształcenia i usamodzielnienia kobiet w tej epoce skłaniał je do bycia strażniczkami patriarchatu, bo to zapewniało im jakie takie bezpieczeństwo. Wiem, że iluzoryczne, ale jednak systemowe bezpieczeństwo. Dlatego te ciotki i babki naszych córek jeszcze dziś maja odruchy strażniczek systemu.
Dzisiejsze pokolenie kobiet jest zupełnie inne. Po pierwsze są dobrze wykształcone. Znacznie lepiej i w większej liczbie niż mężczyźni z ich roczników. Wykształcenie rodzi aspiracje. Aspiracje skłaniają do samodzielności. Samodzielność poszerza horyzonty i otwiera nowe możliwości. Nie znam ani jednego (!) przypadku strażniczki patriarchatu w tej grupie społecznej. Bo one nie potrzebują patriarchatu. Czują się bezpieczne poza nim. Natomiast dostrzegają i, słusznie, odrzucają jego wady i ograniczenia. Za jedno, dwa pokolenia żyjące wtedy młode kobiety nie będą już rozumiały, o co chodziło dzisiejszym feministkom.
Mnie martwi co innego. Gdzie są mężczyżni, mogący być partnerami młodych, wykształconych, samodzielnych kobiet? Popatrzcie, jak wyglądają aspiracje młodzieży męskiej i żeńskiej w klasach maturalnych. Popatrzcie, jaki odsetek młodzieży żeńskiej i męskiej uprawia sporty, korzysta z kultury, podróżuje. A chociażby jaki jest odsetek blogujących kobiet i mężczyzn?
Jeszcze jedno, góra dwa pokolenia, a kobiety zdominują świat. A słabi fizycznie, niewykształceni, niesamodzielni mężczyźni będą szukać bezpieczeństwa w nowym systemie. Być może historia zatoczy koło i wejdziemy znów w epokę matriarchatu? Czego doczekania i zobaczenia na własne oczy socjopatycznej i dyskutantkom życzę.
-
2006/11/22 16:05:16
tbgmbx napisala cut w calosci
po koleji

co do upadku ja tez glownie dla tego ze nie bedzie mial z kim walczyc.

A co do martwienia sie

bez obaw siedza sobie cichutko w konciku i czekaja na normalnosc. A narazie zamiast wojujacych feministek wybieraja sobie na partnerki kobiety ktore nie musza nikomu i niczego udowadniac a kariere zawodowa lacza z dmomem i rodzina ot tak poprostu zwyczajnie i po partnersku

a ja mam nadzieje ze tego nie dozyje ani Ja, ani moje dzieci, ani dzieci moich dzieci. Ale moze dozyje czasow kiedy zamiast roznych chatow bedzie poprostu normalnie.

pozdr.
-
2006/11/22 16:31:54
"Ale moze dozyje czasow kiedy zamiast roznych chatow bedzie poprostu normalnie"

Też mam taką nadzieję.

A co do zmian i próbowania.
Ciągle próbuję i w zasadzie większy efekt i reakcję zwrotną uzyskałabym od grochu rzuconego o ścianę.
-
2006/11/22 18:10:19
ja też liczę na to że ani matraiarchatu ani seksmisji się jednak nie doczekamy
czekam na równouprawnienizm!! :)
-
2006/11/22 18:54:38
Pospieszalski jest chyba z tego dowcipu?
Mąż:
- Ja zajmuję się tymi ważnymi sprawami, np. rozwiązaniem problemu głodu na świecie, podróżami kosmicznymi czy dziurą ozonową. Moja żona zajmuje się tą resztą duperelek...
-
2006/11/23 11:36:42
Chcę dodać, że mój dziwny ojciec podpaski kupi, tylko trzeba mu dać kawałek poprzedniego opakowania, bo biedak ich nie rozróżnia. I to własnie mamunia się denerwuje, że "jak to wygląda, żeby facet podpaski kupował!". Ojciec ma zalety, owszem. Niestety wady je przysłaniają. A że ja jestem nerwowa, to nie ma za łatwo.
-
2006/11/23 17:35:07
ja tylko tak dla uzupelnienia - chcialem stanac w obronie ;) starszego pokolenia.
pamietam gdy z moja corka chodzilem na spacery i place zabaw, spotykalem tam calkiem sporo ojcow, i duza czescz nich to byli tacy "pozni" ojcowie - po 40ce.
ich kontakt z dziecmi i wyrozumialosc byla godna pozazdroszczenia, to wlasnie jeden z nich nauczyl mnie ze "sa dzieci czyste albo szczesliwe" ;)
wiec ja sobie mysle, ze mezczyzni po prostu pozniej dojrzewaja :)
i tacy dojrzali ojcowie to juz sa prawie tak dobrzy jak matki (a niektorzy zdecydowanie lepsi ;))
-
2006/11/23 20:23:47
O ile tamten tekst trochę był - delikatnie mówiąc - wtórny, to ten ujął temat równouprawnienia w bardzo ciekawy sposób. Z wszystkich tekstów/felietonów feministek wynikało: "My, kobiety, chcemy; nam, kobietom, należy się" itd. Nigdy na oczy nie widziałem tekstu feministek o służbie wojskowej, czy praw ojców do opieki nad dziećmi. A tutaj okazało się, że ty - jako feministka - martwisz się też o płeć przeciwną. Co całkiem przyjemne jest ;)

pozdrawiam,
digan.
-
2006/11/23 20:36:11
digan:
powaznie nigdy nie widziales?
to malo widziales :)
feminizm zdecydowanie nie jest li tylko o kobietach, mowie Ci to ja - feminista :)
-
2006/11/23 21:01:53
Poważnie nie widziałem.
Ale to chyba nie tylko moja wina, ale również wasza - feministek/feministów. Szkoda, że to "równouprawnienie z ludzką twarzą" jest raczej słabo widoczne. A zamiast tego mamy marsze oszołomów po Warszawie. Szkoda.

pozdrawiam,
digan.
-
2006/11/23 22:11:46
oj digan digan :) chyba sie nie dogadamy.
"oszolomow" ? myslisz o mlodziezy wszechpolskiej? ;)

jesli uwazasz ze feminizm jest tylko o kobietach, a i pewnie ze feministki nienawidza mezczyzn i maja owlosione nogi ;) to poczytaj sobie prosze malkontentke troche wiecej.
zreszta - z pop-feminizmu poczytaj sobie Dunin.

i nie jest tak, ze feministki pisza "nam sie nalezy, wiecej..." nam sie nalezy tyle samo. nam sie nalezy szacunek - jako ludziom, a nie pogarda jako kobietom - to taka moja najprostsza z mozliwych definicja feminizmu.

ale ja tu sie nie bede wymadrzal, ja sie u malkontentki doksztalcam ;) jesli Cie to interesuje - polecam. po prostu czytaj, i wykazuj dobra wole.

pozdrawiam.
-
2006/11/23 22:23:54
digan, to Ty dośc mało w życiu widziałeś i chyba masz niewielkie pojęcie czym jest feminizm :|
-
2006/11/23 22:28:29
przecinaki, podoba mi się ta definicja - krótka i treściwa :)

tbgmbx: Matriarchat i patriarchat to dwie strony tego samego medalu. Feminizm, jak ciągle przypominam (za Luce Irigaray) nie jest opozycją i nie jest walką z mężczyznami. W związku z czym nie chciałabym żyć w świecie, w którym Kopernikbyła kobietą. Wtedy siedziałabym w podziemiu maskulinistycznym :)
Żadnej opresji - NORMALNOŚĆ
-
2006/11/23 22:31:58
Kochana, jesteś nieustraszoną pogromczynią stereotypów myślowych! Awe Socjo!
-
2006/11/24 08:29:47
Malkontentko, matriarchat i patriarchat to dwa systemy organizacji życia społecznego, które różnią się położeniem centrum odpowiedzialności za trwanie systemu. Feminizm, to pewna postawa, coś ze sfery przekonań, sądów na temat i metody działania, a nie system społeczny. Wierzę, że nie chciałabyś żyć w świecie, w którym obowiązuje opinia, że Kopernik był kobietą - bo to oczywisty fałsz (chociaż pewnie nie budzi Twojego zdziwienia stwierdzenie, że Kopernik był Polakiem, bo uważasz, że takie twierdzenie jest uprawnione) - ale pewnie dożyjesz czasów, w których większość astronomów to będą kobiety.
;-)
-
yae
2006/11/24 13:24:07
A narazie zamiast wojujacych feministek wybieraja sobie na partnerki kobiety ktore nie musza nikomu i niczego udowadniac a kariere zawodowa lacza z dmomem i rodzina ot tak poprostu zwyczajnie i po partnersku (...)

A ja ciekawa jestem, kiedy dożyje takiego czasu, kiedy to ktoś mężczyznę (ojca) zapyta ktoś : "Jak Panu udaje się łączyć bycie ojcem i mężem z pracą zawodową?"
Wtedy będzie naprawdę normalnie.
Tak w ogóle to irytuje mnie bardzo ten niby dążący do równych szans zawodowych trend aby firmy były przyjazne (tylko) matkom. To jest właśnie dowód na to jak wiele jeszcze trzeba zmienić w naszej mentalności.
-
2006/11/24 13:24:29
OFF TOPIC

Malkontentko - doszlo do mnie cos takiego:
internetpr.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?288411
Pojawisz sie tam?
-
2006/11/24 19:11:28
Czytałem Dunin, wyobraź sobie. I dosyć ciekawa jest ta logiczna ekwilibrystyka, według której się wyśmiewa stereotypy - w tym momencie owłosionej feministki - a potem mówi/pisze się tak, by w pełni w tymże stereotypie się zmieścić.

Warszawa - tak, to są oszołomy.

Socjopatyczna - akurat domysły na temat mojego widzenia nie są argumentem; a z feiminizmem i feministkami spotykałem się i dyskutowałem wielokrotnie. Wszystkie mieściły się w stereotypie pop-feminizmu. Cóż ja na to poradzę.

pozdrawiam,
digan.
-
2006/11/24 22:01:41
no to pokaz digan co tam w Tobie siedzi.
dysutowales z feministkami? no to dawaj, ciekaw jestem Twoich niestereotypowych pogladow :)
-
2006/11/24 23:17:56
tbgmbx : przepraszam za skrót myślowy, a co do polskości Kopernika to tak samo, jak z osobą twórcy Ołtarza Mariackiego :)

A kobiety w USA coraz częściej są pilotami myśliwców - lepiej wytrzymują przeciążenia

digan: bede uprawiać autoreklamę, za co przepraszam, przeczytaj mój tekst: "Feministki są jak koty, czyli koty są jak feministki"
-
2006/11/24 23:57:22
ciezkiedni (mały r.) - nie będzie mnie tam
-
2006/11/25 11:37:23
Po diabła taka dyskusja? Wiesz dobrze, co ode mnie usłyszysz, prawda? A ja też znam twoje argumenty w rodzaju: "Wcale tak nie jest" "mylisz się" itd.

pozdrawiam,
digan.
-
2006/11/25 15:29:30
Digan, to po co sie odzywasz jesli nie chcesz podyskutowac? Przyszedles, przeczytales, nie spodobalo ci sie, nawarczales agresywnie, tylko ze wyglada na to, ze tobie wolno sie wypowiedziec a innym nie? Wszystkie zwierzatka rowne, tylko ty jestes rowniejszy? A masz jedna nozke bardziej? Jesli nie jestes gotowy do dyskusji to sie nie odzywaj. Bo za tepa agresje dostaje sie tu klapsa.
-
2006/11/25 15:35:10
A "Wcale tak nie jest" i "mylisz sie" to nie argumentacja tylko osad. Blog Malkontentki to jest takie miejsce gdzie ludzie przychodza po nauke a nie po osadzanie. Stali bywalcy staraja sie argumentowac i uzasadniac dlaczego mysla tak a nie inaczej bez skakania sobie do gardel i probuja te umiejetnosc przekazac innym. Przeczytaj co ci Malkontentka podpowiedziala.
-
2006/11/25 22:49:22
te digan, Ty duch swiety jestes?
wcale nie wiem co od Ciebie uslysze a i mysle ze Ty tez nie wiesz co ode mnie uslyszysz.
bo wiesz, mi sie wydaje ze my tu nie jestesmy wyznawcami socjopatki ani zadnej ideologii - jestesmy ciekawymi swiata ludzmi, wrazliwymi na krzywde i niesprawiedliwosc.
:)
-
2006/11/26 13:38:25
Zosiu:
jak narazie to ty wiejesz agresją. Wszedłem, napisałem, co o tym mysle i tyle. Teraz się okazuje, że "agresywnie nawarczałem", ba, że jestem równiejszym zwierzątkiem i coś z moją nogą nie tak.

Przecinaki - wiesz dobrze, co ode mnie usłyszysz. Ale jeśli chcecie, to napiszę wam, co myślę o feminizmie.

Otóż feminizm jest ideologią, taką jak - nieprzymierzając - komunizm. Feministki/feminiści każdy problem starają się wytłumaczyć patriarchalnym wychowaniem, tak jak komuniści - podziałem społeczeństwa na klasy.
Mieliśmy tego dobry przykład, gdy po tragedii z gdańskiego gimnazjum przeczytałem u malkontentki, że zawinił nie brak zasad, nie głupota, a patriarchalne wychowanie. Komuniści ujęliby ten problem bardzo podobnie, tylko że oni powiedzieliby, że ci chłopcy pochodzili z burżuazji. Tu tkwi wasz problem, drodzy feminiści/feministki. Gdy w programie Dwururka rozpętała się dyskusja o aborcji (iście kretyńska swoją drogą), Kazimiera Szczuka stwierdziła, że to mężczyźni z sejmu chcą kontrolować kobiety. Wina nie leżała w populizmie czy pseudo-prawicowości posłów. Nie. Problem to patriarchalne wychowanie.

Z ostatniego tekstu Malkontentki: chmastwo czy niewychowanie nie jest winą rodziców, głupoty, braku manier. Nie. zawiniło patriarchalne wychowanie. I tak w koło Macieju.

Jestem za pełnym równouprawnieniem kobiet. Chcę, żeby dostawały tyle samo pieniędzy, żeby brano je do wojska na 9 miesięcy, żeby nie oszczędzano ich podczas wojen.
Podstawowe prawa wywalczyły wam wiek temu sufrażystki. Wy teraz już nie macie nic do zdobywania. Walczycie o zmianie "mentalności". Tyle, że swoją skrajną podstawą odstręczacie od siebie ludzi. Może zmiane mentalności zacznijcie od siebie?

pozdrawiam,
digan.
-
2006/11/26 13:55:22
Nie macie nic do zdobywania
skrajna postawa

- jesli człowiek wypowiada się w cyklu felietonów dotyczących feminizmu, jak ma nie pisać o postawie patriarachalnej, o społeczeństwie
Piszę tu na różne tematy, ale zawsze, jak coś zaczepia o feminizm, to pojawiają się argumenty, że postawa feministek "odstręcza ludzi" i że feministki/feminiści powinni się zmienić. Dlaczego COKOLWIEK tłumaczone patriarchatem wywołuje taki opór?

Po prostu, nie bo nie. Bo gwałcący facet to cham, a nie produkt systemu.
Ito jest główna teza digana we wszystkich postach. Dość to mizerna argumentacja. Wybacz digan za porównanie, ale psychoanalitycznie, to ta Twoja fiksacja na tle chamstwa jest bardzo interesująca.

Jeśli teksty od tygodnie są o FEMINIZMIE, to będą o PATRIARCHACIE. Koniec. Nie zamierzam pisać Biblioteki Babel, bo digan tak chce.
-
2006/11/26 14:05:14
Ps. coś mi jeszcze przyszło do głowy. Jak za jakieś kilka tekstów przestanę pisać o feminizmie, digan zniknie, bo raczej nie obchodzą go te teksty. Digan nie lubi słowa patriarchat i już.
Co ciekawe, zwróciłabym uwagę na pewne mechanizmy językowe: mylisz się malkontentko, nie masz racji, tu tkwi twój błąd, feministki zmiany zacznijcie od siebie.

Te teksty były w kilku wpisach osoby z nickiem digan. Takie są te sformułowania radykalne i ostateczne - bo digan wie, a ja ciągle pytam
Strasznie diganowi nie podoba się tekst o macho, to może zanim zacznie COKOLWIEK pisać, wpisze w Wikipedii hasło "felieton" i zapozna się z nim oraz z jego odmianami gatunkowymi.
Polecam także pojęcia retoryka i stylistyka. A potem możemy zacząć rozmawiać na nowo :)
Pozdrawiam
-
2006/11/26 17:07:37
U mnie w rodzinie tak samo.. szkoda mi mojej mamy.. ale wiadomo... katowany zawsze wraca do oprawcy...

dodaje cie do linkow u siebie:)
-
2006/11/26 17:09:01
no fakt, digan jednak rozczarowuje :)
spodziewalem sie jakis niestereotypowych, wyrafinowanych intelektualnie pogladow a tu taki banal :)
socjopatyczna odpisala (jak zwykle) merytorycznie, ja moglbym jej tylko przyklasnac.

digan: widze ze masz niechec do ideologii - a to komunizm, a to feminizm, sa zle, bo przykladaja do skomplikowanego systemu prosta miarke.
problem w tym, jak sadze, ze ucieczka od ideologii sprowadza rzecz do banalu.
przyklad gwaltu na Ani jest tu (niestety) dobrym przykladem. Jesli chcesz gwalt tlumaczyc glupota czy brakiem zasad - nie tlumaczysz niczego.
sprowadzasz to do jednostkowego, nieznaczacego "wypadku". ot, chlopcy wyjatkowo sie "zle zachowali".
taka "prywatyzacja" przestepstwa, zbrodni, zla - powoduje ze nie jestes w stanie zobaczyc szerszego kontekstu i zareagowac.
nawet niejaki JP2 uzywal pojecia "struktury grzechu". a Ty chcialbys sprowadzic wyzysk robotnikow w XIX wieku do zlego wychowania kapitalistow?
ze zamiast systemowych rozwiazan, nalezy liczyc na ich dobra wole i wielkie serce?

to jest, moj drogi LIBERALIZM - i to w klasycznym ujeciu. jak sadze Korwin Mikke jest wsrod Twoich ulubiencow.
problem w tym, ze liberalizm to tez ideologia.
wedlug mnie szkodliwa prawie tak samo jak komunizm.
a feministki jeszcze nikomu krzywdy nie zrobily.
i tym optymistycznym akcentem koncze :)
-
2006/11/26 17:38:12
Socjopatyczna, przepraszam, ale twoja fiksacja na temat macho i gwałtów zachacza o psychoanalityka. To tyle tytułem złośliwości.

Czytam twoje wpisy od dawna. Kiedy piszesz o Jarosławie, Giertychu itd. mogę tylko przytaknąć. Kiedy wchodzisz na rejony patriarchalnych systemów itd. nóż mi się w kieszeni otwiera. Toteż reaguję. I opowieści o patriarchacie wywołują we mnie opór. Taki sam opór by we mnie wywował wpis o podziale środków produkcji, o piątej kolumnie Żydów... I co tam możesz sobie jeszcze wymyślisz.
Można sobie dorabiać ideologię. Że gwałciciel gwałci, bo od dzieciństwa ma zakodowane, że to mama a nie tato zmywa naczynia. Ale można przyjąć, że gwałt jest wynikiem skrajnego braku szacunku dla drugiej osoby i wszelkich zasad. I tyle. Nie wiem, co w tym dziwnego.

Przecinaki:
Jarosław Kaczyński zajmuje się szukaniem struktur grzechu. Każdą patologię widzi w szerszym kontekście. Nasz Premier gorąco wierzy, że aby zlikwidować zło gnębiące nasz kraj, trzeba znaleźć ten szerszy kontekst. "Układ", jak to mawia. Czemu się oburzasz, kiedy o nim mówi?

Tak, jestem liberałem. Uważam, że każdy powinien odpowiadać za zło, które zrobił. Co w tym nie tak?
Uważam, że wyzysk robotników przez kapitalistów wynikał ze skrajnej indolencji tych ostatnich. Można powiedzieć, że miała miejsce walka klas. Tylko po co? To nic nie wyjaśnia. Kreuje czarno-biały obraz świata, który niewiele odbiega od tego, co stara nam się wmówić Jarosław.

Co do liberalizmu jeszcze:
liberalizm nie jest ideologią. Jest prostym poglądem - wolność człowieka jest najważniejsza. To jak, daleko sięga ta wolność, regulowane jest przez prawo. To jedyny dogmat. O wiele sensowniejszy niż to, że kobiety przez lata wykorzystywane były przez mężczyzn. I wiele, wiele innych...

Liberalizm jest szkodliwy? A to dobre :)
Pamiętamy wszyscy z historii te miliony ofiar, systemy totalitarne, mordy polityczne...
Feministki nikomu krzywdy nie zrobiły. Jeszcze.

pozdrawiam,
digan.
-
2006/11/26 17:59:58
digan:
zdziwie Cie: nie oburzam sie ze wspominasz Kaczynskiego.
:)

a co do ukladow i struktur : widzisz, powiem Ci to prosto: mozna zalozyc ze kamien spada bo taka ma ochote, a mozna szukac systemowego wyjasnienia i wtedy pojawia sie teoria grawitacji.

i taka jest wlasnie miedzy nami roznica w widzeniu swiata.
milej niedzieli.
-
2006/11/26 18:44:10
Tak, można również założyć, że to Latajacy Potwór Spaghetti ściąga go na ziemię swoją niewidzialną macką.

I taka jest między nami różnica.

pozdrawiam,
digan.

P.s. Nie znoszę Korwina-Mikkego :)
-
2006/11/26 18:50:37
no widzisz, Ty wierzysz w Latajacego Potwora Spaghetti a ja w Teorie Grawitacji.
No to teraz mamy jasnosc :)
-
2006/11/26 19:47:53
socjo, tylko pamietaj o tym, że wielu kobietom to odpowiada.
ja jestem za równością. w domu, zyciu, zwiazku, pracy. feminizm włącza sie we mnie gdy dzieje się inaczej, gdy widzę, że coś nie jest zartem, a durną rzeczywistoscią. sensory mam na to wyczulone.
i naprawdę faceci jakos to wszystko czesto widzą i rozumieją. to ich rówiesnice często nie godzą sie na to zbyt chetnie. z tym najcieżej się polemizuje.
-
2006/11/26 21:04:48
digan: Napisałeś: "Ale można przyjąć, że gwałt jest wynikiem skrajnego braku szacunku dla drugiej osoby i wszelkich zasad. I tyle. Nie wiem, co w tym dziwnego."
A czy pomyślałeś, skąd się bierze ten brak szacunku dla drugiej osoby?
I dlaczego dotyczy niemal wyłącznie kobiet?

Traktujesz gwałty jako odizolowane, epizodyczne zdarzenia, ale one wcale takimi nie są. Można je uznać za stale powtarzające się formy życia społecznego, a jako takie są tworem pewnej kultury. Z Wikipedii: "Kultura to (...) charakterystyczne dla danego społeczeństwa wzory postępowania, także to, co w zachowaniu ludzkim jest wyuczone, w odróżnieniu od tego, co jest biologicznie odziedziczone."
Wychowanie patriarchalne uczy braku szacunku dla kobiet, a przejawy i skutki tego braku szacunku widzimy WSZĘDZIE.

Moim zdaniem "trudne dzieciństwo" niczego nie usprawiedliwia, ponieważ każdy człowiek został wyposażony w wolną wolę i zdolność rozumowania, więc - jak Ty - jestem za tym, aby każdego złoczyńcę ukarać.
Nie widzę jednak powodu, aby dorastającym chłopcom utrudniać socjalizację poprzez patriarchalne wychowanie.
Ty widzisz?
Może sądzisz, że "bieg z przeszkodami" hartuje albo co...?

Tak się teraz zastanawiam, czy ta Twoja ślepota [wolna wola i tak się może objawić ;)] na związek między powtarzalnością gwałtów [w 94% przypadków ofiarami są kobiety] a patriarchatem, nie jest przejawem obrony psychicznej - jako człowiek z zasadami wolisz myśleć, że gwałt jest skutkiem braku zasad, bo wtedy Ciebie by to nie dotyczyło...
Ale to tylko taka sobie myśl, więc nie pisz, że funduję Ci jakąś tanią psychoanalizę.
-
2006/11/26 21:10:26
Poprawka do powyższego:
Dorastającym dziewczynkom patriarchalne wychowanie też utrudnia i socjalizację, i życie w ogóle, więc zwrot: "dorastającym chłopcom" powinien być zastapiony słowem: "dzieciom".
-
2006/11/26 21:26:38
->yae
Wtedy nie będzie normalnie. Wtedy będzie tak samo, tylko odwrotnie:)
-
2006/11/26 22:05:38
===> Digan


"liberalizm nie jest ideologią."

Rotfl!!!

" Jest prostym poglądem - wolność człowieka jest najważniejsza. To jak, daleko sięga ta wolność, regulowane jest przez prawo."

Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego.

Z co do prawa - prawo nie jest raz dane, cały czas sie zmienia. Jets różne w różnych miejscach. To rodzaj umowy społecznej.

" To jedyny dogmat."

Smutme, ze potrzebujesz dogmatu.
-
2006/11/27 18:25:04
Alaska:
Oto latający potwór spaghetti w pełnej krasie.

Gwałty nie są wynikiem patriarchalnego wychowania. Są wynikiem popędów zakodowanych w mózgach mężczyzn. Popęd do władzy, siły, wreszcie - co w samym gwałcie nie jest najważniejsze - satysfakcja seksualna.
Gdybym miał zacięcie do takiej antylogiki, mógłbym tutaj zacząć udowadniać, że okrucieństwo kobiet (bo kobiety są okrutne, o wiele okrutniejsze od mężczyzn), wynika z waszych feministycznych haseł.
Tylko po co?

iokepine:
Jeśli liberalizm zakłada założenie jednego dogmatu, to feminizm potrzebuje ich kilkanaście.

Pozdrawiam,
digan.
-
2006/11/27 22:08:14
digan: Antropolodzy znają kultury, w których w ogóle takie "zjawisko" jak gwałt nie występuje, a wszystkie one mają jedną wspólną cechę: w tych kulturach obie płcie mają równe prawa.

Zwątpiłam jednak, że jakiekolwiek argumenty mogą do ciebie dotrzeć, bo z uporem maniaka trwasz przy tym Latającym Potworze Spaghetti, więc... wierz sobie w co chcesz - choćby w bogów Olimpu - ja rezygnuję z syzyfowej pracy otwierania ci oczu...

Wyjaśnij mi jednak tylko jedno - wierzysz, że w Polsce nie panuje patriarchat czy że panuje, ale nie ma wpływu na występowanie gwałtów?

Pozdrawiam,
aalaaskaa (i jestem przywiązana do takiej pisowni mojego pseudo)
-
2006/11/27 22:46:55
Aha!
digan: Pomysł, że agresywność niektórych kobiet to skutek działań feministek, rozbawił mnie do łez.

Nie liczę na to, że się ze mną zgodzisz, ale co tam...
Moim zdaniem jeśli rodzic/opiekun bije dziecko, to jedynym komunikatem, jaki mu przekazuje jest: "Ja jestem duży, a ty mały, więc ja mogę zbić ciebie, a ty nie możesz zbić mnie" - takie dziecko [jeśli gdzieś indziej nie nauczy się działać według innego wzorca] spuści manto każdemu mniejszemu i słabszemu od siebie, bo tak zostało nauczone przez rodzica/opiekuna.
Czy w tym rozumowaniu dostrzegasz jakiś błąd?
Jeśli tak, to możesz dalej nie czytać... ;)

Naukę podobną do tej, którą odbiera bite dziecko, odbierają wszystkie dziewczynki i kobiety wychowywane i żyjące w kulturze patriarchalnej - ciągle widzą przykłady tego, że silny facet dominuje nad słabszą kobietą, więc doprawdy nic w tym niezwykłego, że te, które nie mają innych wzorców i które nie chcą być słabe, tylko silne, próbują swoją siłę udowodnić w taki sposób, jaki podpatrzyły u tych "silnych", których znają, a nawet chcą być od nich "lepsze"...

I to by było wszystko w tym temacie.
-
2006/11/28 02:24:52
digan, masz racje, patriarchat to chamstwo ;P Patriarchat wychowuje chamów-facetów i ich ofiary-kobiety.

Jako przedstawiciel rasy panów nigdy nie zrozumiesz, o co chodzi tym glupim niewolnicom. (bo nie chcesz - moze dlatego, ze musialbys sie przyjrzec w jaki sposób zezwalasz i posrednio sam sie przyczyniasz do dalszego niewolnictwa).
Przeciez niewolnictwa nie ma, mówienie o jakims niewolnictwie to ideologia. Jak wiadomo ideologia jest zla.

A w ogóle jestes fanem gwaltu, a jednoczesnie smiesz twierdzic, ze to kobiety sa okrutniejsze od mezczyzn!!